Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pamela. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pamela. Pokaż wszystkie posty

15/04/15

To było piękne lato....



Cięko mi jest wrócić do pisania na blogu.
Jeszcze chyba nie czas...

Misia  ostatni raz na kolanach ....


09/04/15

Misia nie żyje....



Nie ma Misi, nie ma już mojej kochanej Pameli, Pamisi, Misi, Misiaczka ....
Odeszła w stronę Tęczowego Mostu....






Tak trudno piszę te słowa...
Nic nie można już  było pomóc, chwila poprawy, konsultacja  weterynarzy...

I trudna decyzja, by się nie męczyła , by nie umarła z głodu...
Paskudny potworniak rozprzestrzeniał się , zaatakował kości....
Nic a nic nie mogliśmy zrobić, nic...

Człowiek jest taki bezradny wobec ostatecznej choroby i śmierci , kiedy nadejdzie.




09/02/15

Lekarz weterynarz z powołania




Lekarz weterynarz Krzysztof Mazur

Muszę napisać o tym lekarzu więcej,
bo jestem bardzo wdzięczna za uratowanie życia Misi.
Po prostu muszę i czuję taką potrzebę.




Misia i ja 
bardzo dziękujemy za uratowanie życia 







Leczenie Misi długo trwało,
ale gdyby nie Pan Doktor Krzysztof Mazur, to by Misia nie żyła.
Tutaj link
http://www.provet.com.pl/o-nas/

W chorobie Misi był 3 lekarzem w kolejności, do którego poszłam
i to był strzał w dziesiątkę,
bo to jest lekarz , który jest pasjonatem swojego zawodu.

Poza tym autentycznie lubi zwierzęta
i chce im pomóc.
Od razu przy pierwszym kontakcie wzbudził moje zaufanie.

Ma niesamowite podejście do zwierzaka.
Widać od razu ,że jest zainteresowany wyleczeniem zwierzątka
i aby nie cierpiało.

Ma wiedzę, wysokie umiejętności, uczy się ciągle nowości , dokształca ...
Ciągle stara się zakupić nowe urządzenia do swojego Gabinetu.

06/02/15

Drugi etap leczenia Misi.



Biedna ta Misia, uparłam się wyrwać ją z rąk śmierci...
I jeszcze do tego ma żyć godnie...

Misia jest alergiczką.
Podejrzewam ,że jednym z powodów dlaczego leczenie szło tak opornie,
był fakt ,
że ma alergię.

Udało się ją jako tako ustabilizować,
więc przechodzimy do następnego etapu.

Pan Doktor Mazur wypisał jakie jedzonko kupić
i pojechałam i kupiłam pierwszą partię na próbę.

Problem w tym ,że ona nie chce jeść suchego, a to jest suche.
Zobaczymy, czy damy radę koteczkę przekonać.




04/02/15

7. Misia koniec historii





I to jest koniec historii choroby Misi.
Stan stabilny ...
Choroba przewlekła.






Misia żyje i miewa się na tyle dobrze,
jak dobrze może czuć się kot w jej sytuacji.
Choroba przewlekła.
Będziemy dalej szukać i zastanawiać się,
Już bez paniki z mojej strony.
Oswoiłam się z jej choroba.

03/02/15

6. Misia i czas













5. Misia i dyskusja tak bylo wczoraj



Dotarło do mnie, że to co ja widzę,
a to co widzi lekarz weterynarz to są 2 różne sprawy.

Przez cały czas delikatnie naprowadzał mnie,
że być może Misi nie da się uratować, ale ja nie słyszałam tego.

31/01/15

Pokój tortur



Tak nazwałam ten pokój , gdzie są dokonywane zabiegi na Misi.

Tak doradził Pan Doktor Mazur,
aby zabiegi były robione w innym pomieszczeniu
niż gdzie przebywa kot przez cały dzień.
Chodzi o to by kotkowi nie kojarzyło się wszystko z nieprzyjemnościami.
Kot łatwiej poddaje się zabiegom.





30/01/15

Uziemianie kota



  1. Kochana....a kiedy ostatnio kotka była chociaz chwile na zewnątrz...by się uziemić? Zasłyszałam gdzieś, że dla kotów (zresztą nie tylko dla nich;) ważne jest uziemianie (chodzenie "boso":) po ziemi, trawie..) Zauważyłam to nawet na swoich podopiecznych, gdy pomagały zwalczyć ból głowy u człowieka - poleżały, potem zeszły padając wręcz na podłogę i to powtózyły kilka razy, po czym chciały wyjść na podwórko - podejrzewam by wypuścić nagromadzone ładunki.
    A może Misia po prostu potrzebuje pobyć bliżej natury..?
    Takie pomysły do mnie przyszły i postanowiłam Ci o nich napisać.

    Pozdrawiam Ciebie i Misie:)

Zgodnie z radą poszłyśmy się przyziemiać. :-)
Było słońce, Misia pochodziła po ziemi...
Zrobiłam kilka zdjęć , ale nie wiem dlaczego mi nie wyszły.
Zostało tylko jedno jak siedziałyśmy na ławce i Misia na kolanach.





28/01/15

4. Misia i guzek...






Pojechaliśmy do Pana Doktora Mazura.
Usnął guzek na wardze .
Stwierdził ,że się powtórzy....
Taka uroda niestety...







27/01/15

3. Misia : Jest jak jest





Wcale nie jest łatwo...ech....
Je raz, raz nie je...
Jest bardziej ruchliwa...






Żeby nie było za łatwo na wardze utworzył się guz przez weekend  :-(
Ciekawe co na to powie nasz ulubiony Weterynarz Doktor Mazur.

Czasami bierze  mnie złość, ile paskudztw jeszcze do niej się przyczepi ?

26/01/15

2. Misia z ostatniej chwili





Misia od obiadu czuwa tzn wyszła spod kołderki.
Leży na wersalce na wierzchu nie pod kołdrą.
Kiedy wchodzę przychodzi na kolana,
barankuje, cieszy i mruczy.
W nocy śpi już ze mną przytulona.




Śniadanie sama zjadła, obiad też, kolację z ochotą.
Je tego jeszcze za mało, ale ważne ,że wykazuje zainteresowanie.

Zmiana zachowania i samodzielne jedzenie cieszą,
ale rana ciągle jeszcze tak sobie, wolno , bardzo wolno leczy się.
Pan Doktor mówi,że na razie spokojnie, ale czekamy ,
nie wiwatujemy , nie cieszymy się przedwcześnie...






25/01/15

1.Misia z ostatniej chwili






Mini zmiany na lepsze...

Misia znowu rano nie jadła,
na obiad było żółtko w strzykawce,
ale kolacja :-)))



Po wyjściu Pana Doktora ok 19:00 Misia czekała z niecierpliwością na kolację.
Jak zobaczyła ,że idę z puszką mokrego aż sama przybiegła do mnie.
Zjadła mokrego nie za dużo, dopchała trochę mięskiem
i czekała na mnie na kołderce aż przyjdę też już spać.

Spędziła 3 miesiące ,nie ruszając się prawie, pod swoją kołderką.
Jej zainteresowanie światem i czekanie na mnie
świadczą ,że coś się zmienia pozytywnie :-)








24/01/15

Kolacja Misi


Nadszedł czas kolacji Misi.
Z minorową miną szykowałam mięsko dla mojego stadka.
Pokroiłam grubo, normalnie.
Idę z talerzem do nich
i coś mnie tknęło.
A niech będzie podsunę talerz mojej gwiazdeczce.

Postawiłam jej przed nosem pewna, że nie będzie jadła
i znowu karmienie ze strzykawki ech...




23/01/15

Misia nadal nie je...



Dziękujemy wszystkim za wczorajsze komentarze i dobre rady.
Wszystkie czytamy i analizujemy co zastosować.

Misia nie je  dlatego, bo źle się czuje.
Rana boli chociaż dostaje leki przeciwbólowe.
Poza tym ten wstrętny dentispet co to się przykleja do rany
i koniecznie trzeba go wypluć.
Poza tym jest zawsze z rana wymęczona i wieczorem podawniem leków ,
więc na widok Pana Doktora zwiewa na przygiętych łapkach.

Mnie też chwilami ma dość, bo ją męczę, podaję jakieś głupie tabletki,
wlewam w oczko głupie krople, zastrzyki,
strzykawką karmię uuuu....
Ma mnie dość chwilami....

O ile psy raczej rzadko karmi się na siłę,
to koty muszą być karmione, bo wątroba im wysiądzie.
U chorych kotów nie stosuje się głodówek.


Śniadanie
125 rodzajów potraw pod pyszczek.
Nie je.

Co było robić.
Strzykawka 20 ml.
Mieszanka dla chorego kotka: conve + mokre.

Kotek na kolanka.
I do pyszczka.
Owszem warczała,ale że to nie pierwszy kotek ,
którego karmię ze strzykawki, więc poszło gładko.





22/01/15

Misia nie je ....



Jak już zaczęła moja królewna zdrowieć,
bo rana drgnęła, zbladła i chyba będzie lepiej,
to chyba umrze z głodu.
Nie chce jeść i już...

Może jakieś pomysły macie czym ją skusić.
Jak kupię chrupki to zje odrobinę raz i koniec.
Kupuje po 15-20 dag różne karmy.
Na szczęście nie marnują się,
bo reszta stada bardzo ochoczo testuje wszystkie karmy :-)


Odwraca się, kładzie i żadną miarą nie chce zjeść...ech....
- Nie będę jadła , nie chce mi się...



21/01/15

Zmęczenie...



Całe życie mi się poprzestawiało...
Tylko Misia , Misia i Misia...
Nie mam czasu na nic.



Czekoladowy samotny...



19/01/15

Prywatny szpital...



Misia żyje dość luksusowo.
- osobisty Doktor Weterynarz
- własna opiekunka  ( to ja )
- full serwis karm do dyspozycji
- własne łóżko...
- własny pokój

Żyć nie umierać :-)))
I takiej wersji się trzymajmy.




17/01/15

Czas płynie...


A my obie żyjemy ...

Misia ma dość leczenia i pchania w pyszczek tabletek i innych leków,
więc w ramach wdzięczności wczoraj mnie ugryzła, krew się polała,
A. wpadł w panikę, bo ta bakteria wredna jakaś,
a Pan Doktor Wet. powiedział ,że jego też ugryzła.
Skoro wszyscy 3  żyjemy to jest nadzieja, że żyć będziemy dalej :-)

Niby coś drgnęło, bo jakby rana ciut bledsza w pyszczku.

Wczoraj USG pyszczka i głowy nic nie wykazało.

Pan Doktor w ramach walki o zdrowie i życie Pameli
jest u nas codziennym gościem, a nawet podwójnym,
bo zajeżdża rano i zajeżdża wieczorem
i zakłada leki do pyszczka Misi.

Ja czasami na kontrolę jadę do gabinetu.





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...