Rosła sobie fasolka jeszcze spokojnie w ogródku, ale jak popadał grad, to straciłam cierpliwość i wyrwałam wszystko.
Wszystkie trzy rodzaj fasolki rzuciłam na wąskim placu wyłożonym polbrukiem obok grządek, akurat wtedy świeciło słońce przez parę dni i tak sobie schły.
Następnie pozrywałam strąki fasoli i wrzuciłam w skrzynki, też postały parę dni na powietrzu i na słońcu. Pogoda zaczęła się psuć, więc zostały wniesione do garażu, a potem do suchej piwnicy.