wtorek, 23 maja 2017

15. Pod Żaglami : Awaria silnika


Czasami tak bywa ,że coś wysiądzie jednak na tym jachcie.
Coś się zrobiło z silnikiem,że gasł , więc nie było mowy o wypłynięciu na Zalew.
Kapitan umówił się z kolegą na naprawę ok. 15:)),
była 10:00, dużo czasu więc na spokojnie zjedliśmy śniadanie na łódce...



Silnik bez pokrywy


Zegarek kapitana też ma awarię, potrzebny do pływania


Posiedzieliśmy trochę, poleżałam trochę w kokpicie na plecach ... 
Widok przede mną


Widok trochę wyżej


Widok na niebo , maszt i drzewa



Pośrodku portu pływa wyspa, trochę niebezpieczna , bo nie wiadomo co tam jest
i można uszkodzić niechcący śrubę silnika.



Czekając na kapitana poszłam za bramę i tam spotkałam koty, bezdomne chude i ech
i się zdenerwowałam, a że zawsze mam przy sobie saszetkę , to poczęstowałam.
Trzeba będzie z nimi coś zrobić...
W Elblągu tak niesłychanie rzadko się spotyka bezdomne koty,że aż mnie ten widok zdziwił,
chyba dlatego że to peryferie , to się biedaki tam uchowały..









I pojechaliśmy do domu, miałam dzień wolny :-))))
Akurat ;-))) Było tyle spraw do zrobienia...
Ostatnio na nic nie mam czasu,żyję w takim tempie, aby zdążyć,
że zastanawiam się kiedy padnę :-)))
Ale cóż żyje się raz i takie lato na żaglach może się nie powtórzyć.




28 komentarzy:

  1. Zlosliwosc przedmiotow martwych...

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam to tempo szalone...a lat przecież nam przybywa!

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz rację, żyje sie raz, dla przygody na łódce inne sprawy mogą poczekać...

    OdpowiedzUsuń
  4. Klik dobry:)
    Nie jestem zwolenniczką żeglowania, ale żeglarzy podziwiam. Mają z pewnością wiele pięknych doznań.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja z pokolenia, które pływać zaczynało w ogóle bez silnika, wchodzenie na żaglach do portu się uprawiało, i burłaczenie na kanałach. Potem silniki typu Wietierok, które trzeba było strasznie szarpać za linkę... a teraz tylko guzik się wciska:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, jak miło byłoby tak popływać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To miałaś Krysiu fajne leżenie w kokpicie. :) .

    OdpowiedzUsuń
  8. Z awariami trzeba uważać!
    A co do dużego tempa życia - dla swojego zdrowia, szczęścia - dobrze jest zwolnić, nawet na siłę.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś tak wychodzi,że nie da rady :-)))
      Pozdrawiam :-)

      Usuń
  9. No ale z kotami sobie pogadałaś...
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj i ja dziś awaryję miałam hehhhh....

    OdpowiedzUsuń
  11. Pomyśl sobie, że dobrze, że awaria nastąpiła w "dobrym miejscu" a nie na środku jakiegoś akwenu w trakcie sztormu.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu się zgadzam z Tobą, dobrze,że w porcie...
      Miłego :-)

      Usuń
  12. oj tak, podobno trzeba żyć tak jakby jutra miało nie być...

    dobrze, że tak jak anabell mówi silnik nie padł na srodku wody...

    OdpowiedzUsuń
  13. mnie tez zawsze szkoda tych wszystkich cudownych kotów, które zasługują na własną podusię i kochane ręce do głaskania, a zamiast tego mają tylko beton :( Chętnie bym je wszystkie zabrała do domu. Nie mogę się pogodzić z tym, że nie są szczęśliwe, bo głupi los im na to nie pozwolił. Koty spotykam zawsze i wszędzie gdzie bym nie pojechała i jak słowo daję, kiedyś nie wytrzymam i przywiozę jakiegoś z wakacji :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech też tak mama, żal mi tych wszystkich kotów biedaków...

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...