poniedziałek, 18 czerwca 2018

Wróciłam...


Chyba jak zwykle mialam szczęście i wróciłam do życia i zdrowia,
chociaż jeszcze tu i ówdzie nie jest w porządku.

Chwilami myślałam ,że  z tego nie wyjdę i pozostaje jedynie palnąć sobie w łeb...
Przez równe 3 tygodnie ból nie do opowiedzenia wszystkich na raz mięśni ,
ścięgieni, stawów, jakieś nerwobóle znienacka bóle korznków  dla odmiany
i to wszystko  na niewyobrażalnym poziomie bólu.

Sam ból może wykończyć bardzo szybko człowieka,
bo zaczynają działać nieprawidłowo narządy wewnętrzne,
 a ja zaczęłam już to odczuwać  na sercu...

Co to było ?
Prawdopodobnie fibromialgia, objawami najbardziej było to do tego zbliżone.
Co za nazwa ??!! Pierwsze raz to usłyszałam...

Co było przyczyną ? Ogółnie stres.


Co pomogło ?
Działania poszły wielotorowo i wielokierunkowo.
Jestem fleksitarianką.

1.
Lekkie ukierunkowanie diety na więcej owoców i warzyw
i dodatek surowego tarkowanego albo miksowanego buraczka
 w ilości 15 dag codziennie.
2.
Zwiększenie zielonego w surówkach i zielone koktajle codziennie.
3.
Wit. D3 , E , B complex, B12 w zastrzykach.
W dawkach dziennych tak wysokich, że nie napiszę



piątek, 8 czerwca 2018

Nic nie wiadomo


Problemy się zaczęły jak zaczął się Konkurs Julka.
A jak skończył, to tak mnie ścięło z nóg ,że już nic nie mogę.
Od 10 dni...
Nie mogę leżeć, nie mogę chodzić, nie mogę siedzieć, ból, ból...
Ból mięśni , ból ścięgien...
Wstawanie z rana to horror , więc lepiej nie wstawać.
Leżę...
Konsultacja z lekarzem, obserwacja, wszystkie wyniki dobre,
brak podstaw by zabrać do szpitala.
Garść tabletek rano, garść wieczorem...
Czekam na jeszcze jedne tabletki..
W poniedzialek następna konsultacja z lekarzem ,
jak dożyję oczywiście, bo z bólu można się wściec...

Ciekwe czym to się skończy...
Pewnie po wielu perypetiach wyzdrowieję,
ale i tak nie będzie wiadomo
co to było i skąd to się wzięło...

Aż powiedziałam do lekarza , dlaczego ja nie mogę mieć złych wyników ,
przynajmniej wiadomo by było w którym iść kierunku.
Lekarz tylko odpowiedział , niech pani tak nie mówi...
Był chyba zaskoczony takim postawieniem sprawy...

Idę dalej leżeć , bo i tak nic innego nie mogę robić...
Wszystkie sprawy zaplanowane mi się zawaliły,
więc już i tak nic nie ma znaczenia...


A Julek ciągle przy mnie...


sobota, 2 czerwca 2018

Wszystko było kiedyś pierwszy raz :-)


Pamiętam jak parę lat temu o mały włos
mój świetny rower nie został przerobiony na wózek, bo nie było z kim jeździć.
Jak pojawił się ktoś rower został poskładany na nowo
i służy mi do tej pory , stary rower kóry ma tak z 15 lat jest lepszy od tych nowych.

Polski rower , polska konstrukcja i jest świetny , bardzo dobrze się na nim jeździ.
Nie był ani razu w naprawie.
Drugi Klauden na okrągło w naprawie :-))
Dobrze ,ze ja tego nie muszę robić :-)

Pierwszy raz jak wsiadłam na ten rower, to była wycieczka 24 km w obie strony.
Myślałam ,że umrę ze strachu i jak ja sobie dam radę przecież to koniec świata :-)))
Dałam radę , przejechałam , a potem były już inne dłuższe wycieczki i tak jest cały czas. :-)


Pierwsza droga , którą jechałam ze strachem czy dam radę :-)))

piątek, 1 czerwca 2018

Nic nie wiadomo


Pańcia chora nadal ...
Jak bolało , tak boli.

Jeden lekarz twierdzi ,że ma anemię, drugi twierdzi ,że nie ma anemi.
Dostała skierowanie do reumatloga ??
I gastrologa,  stara niezdiagnozowana ciągle sprawa ,
która to właśnie działa jak domino  i pojawiają się nowe objawy
i która to właśnie rozkłada organizm Pańci na czynniki pierwsze.
Nie jest to borelioza, ani kleszcze ani nimfy...

Nie wiemy, czym się to skończy.


Jest upalnie siedzimy w domu, nie ma głupich ,
w taki upał bym się w tym futrze ugotował na słońcu...
A takie były piękne plany...


Wasz Juliusz Cesar



czwartek, 31 maja 2018

Zieleń , zieleń ...


Elbląg jest bardzo zielonym miastem,
jeżdżąc codziennie na rowerze przemykamy po różnych parkach  mniejszych i większych.
Najczęściej kończymy koło fontanny kółeczko , posiedzimy, jakieś lody i wracamy...
Na luzie :-)


środa, 30 maja 2018

Zaniedbany ogródek


W tym roku ogórdek popadł w nielaskę
i został pozostawiony sam sobie ze względu na remont dachu.
Nie opłaciło się robić w nim cokolwiek.

Zarósł chwastami ,
a mnie przyszło do głowy, czy go tak nie zostawić
jako producenta jadalnych dzikich roślin na następne lata ,
tylko trzeba by było to jakoś to ukierunkować.


Ogródek z jednej i drugiej strony zachwaszczony :-)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...