środa, 16 lipca 2014

Czy Czekolada ma sumienie ?? ...



Prace budowlane trwają.
Wróciliśmy z A. z materiałmi budowlanymi do domu.
Wnoszenie , wynoszenie, otwarte na oścież wszystkie drzwi...

Zjedliśmy spokojnie śniadanie...
I nagle do mnie dociera:

Gdzie jest Czekoladowy ??!!!!

Oblecieliśmy po 2 razy cały dom od góry do dołu...
Nie ma !!!

Zaczynam się domyślać ,że wyszedł bez zezwolenia ....







Wskakujemy na rowery, objeżdżamy teren domków jednorodzinnych,
gdzie dużo zieleni, płotów i zakamarków do ukrycia...
Zaraz będę płakać z rozpaczy...

Rozdzielamy się...
Szukam sama na rowerze...

Wracam załamana ...
Z daleka widzę ,że A. stoi przy furtce z rowerem i Czekoladą w drugiej ręce....

Hip hip hura jest ten kochany pierdoła , jest !!!!

Poszedł sobie 4 domy dalej , wszedł na obcy teren.
A. wyciągnął go brutalnie za kark przez siatkę...

Nie macie pojęcia, jak się zdenerwowałam...
Mało brakowało, aby zniknął na zawsze...
Czy ten Czekolada ma sumienie ??
Mało mnie nie wykończył...

Persy to są pierdołki życiowe...
Czekoladowy jest bardzo ufny do ludzi, nie boi się psów.
Nie umie walczyć z obcymi kotami...
Nie umie jeść z płaskich powierzchni ze względu na budowę pyszczka.
Umarłby z głodu..:-(((

Na szczęście się znałazł...!!!!
Dzięki A., dzięki Bogu i nie wiem komu jeszcze :-)))



I tak sobie później spał za laptopem...




Jutro część horroru dalsza...
Bo to nie był koniec  niestety...ha wiadomo .. za dobrze by było ..





30 komentarzy:

  1. Oesu! Raz w Polsce jeszcze przezylam znikniecie mojego pieska Urwisa. Sasiadka znalazla go po kilku godzinach i przyniosla do domu, ale co ja przezylam...! Moge wiec dobie doskonale wyobrazic Twoje strachy i nerwy.
    Dobrze, ze sie dosc szybko znalazl. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiedziałam, że persy nie mogą jeść normalnie... Czyli są to koty skazane na życie w warunkach domowych?

    Raz mi "zginęła" Puma, kiedy ją zawiozłam na wakacje na wieś do mamy. Zawsze sobie chodziła po ogrodzie, nawet nie przychodziło jej do głowy, by wystawić nos za siatkę - a tu wieczór, ciemno, kotecka nie ma i nie ma... Obszukałam okolicę, spłakałam się... a tu kociarstwo zagrzebało się w szafie w domu w ubraniach, spokojnie spało nie nie odpowiadało na moje rozpaczliwe wołania. A potem było zdziwione, o co to całe zamieszanie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem co przeżyłaś. Też kiedyś zginął mi kot, nie było go w domu 25 godzin! Horror!!!!D Dobrze, że Czekoladka jest już w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Biedaczek, dobrze, że udało się go znaleźć. Gacek też mi ostatnio takie "miłe przeżycia" zafundował. Współczuję nerwów :-(

    OdpowiedzUsuń
  5. Cóż pers, nie pers, takie jest kocie życie: ciekawość świata. Całe szczęście dobrze się skończyło :)
    Mizianki dla Czekoladki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja to sobie mogę wyobrazić. mój jamnik, potrącony przez samochód wieczorową porą w marcu zniknął....ależ rozpacz była. całą noc szukaliśmy. wolne z pracy wzięłam na opieką nad dzieckiem.
    i co? wpadłam na pomysł, żeby zadzwonić do schroniska na paluchu. jest! jakiś człowiek znalazł psiaka leżącego w błocie przy krawężniku. zadzwonił, przyjechali. wychwalam tego ktosia po dziś dzień choć pies od dawna za tęczowym mostem...

    OdpowiedzUsuń
  7. biedne kocisko... psy bywają różne...

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochany kotek. Jak dobrze, że się znalazł :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocie sumienie.... hi, hi, hi.... Kot, kochana, zawsze chadza własnymi ścieżkami i dba o to, aby w danej chwili JEMU było dobrze. Współczuję właścicielom. Sama kiedyś pomagałam koleżance szukać zaginionego kociaka. Prawdziwy horror. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja okien ani drzwi nie otwieram, żeby koty nie uciekły...

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak to bywa z kotami, że potrafią sobie gdzieś pójść i albo wrócą, albo się gdzieś zapodzieją. Współczuję Ci tych nerwów.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. dobrze, że się znalazł :) to najważniejsze. Wydaje mi się, że chciał mieć trochę spokoju :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetne imię dla kotka, a mnie tytuł zmylił. Trzeba mu założyć GPS :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawski z niego kot, z wychodzącymi kotami chyba taki stres jest częściej - coś go zainteresuje bardziej niż powinno i idzie przed siebie. Najważniejsze że się znalazł :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bawił się z Tobą w chowanego.
    Całe szczęście że został odnaleziony. Pozdrawiam Krysiu:)

    OdpowiedzUsuń
  16. No to horror przeżyłaś...
    Miałam kiedyś psa (jamnika), on to dopiero był pies na korty, na szczęście nie wszystkie psy są takie.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamieściłam jeszcze banerek na swoim blogu...
      Buziole.

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za reklamę Zabawy w Kolory :-)

      Usuń
  17. Anonimowy7/16/2014

    Biedny Czekoladowy, też się bał...
    Nowe miejsce i nie ma znajomych zapachów.
    Miał szczeście.
    Pozdrawiam
    Ela

    OdpowiedzUsuń
  18. Wiem co przeżywałaś. Jak mój piesio zginął, szukała cała rodzina, a on biedny malutki w trawie się zgubił.

    OdpowiedzUsuń
  19. No to rzeczywiście horror. A nasz Łobuz też się ostatnio wypuścił na samowolkę. Ale zawołany swoim nowym imieniem natychmiast wrócił, zupełnie jak pies. To ci dopiero kot :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. O Boże dech mi zaparło. Chyba bym oszalała. Ja czasem swojego szukam po M4, a on patrzy na mnie jak na głupią z pobłażliwym uśmiechem, jakby chciał powiedzieć: przecież wszystko okratowałaś.
    Dobrze, że się szczęśliwie zakończyło.
    Pozdrówki i pogłaskanki.

    OdpowiedzUsuń
  21. No przecież trzeba trochę świata zobaczyć, skoro pańcia nie bierze mnie na spacer, to musiałem wyjść sam;)))
    Wyobrażam sobie, co przeżyłaś, współczuję.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Koty to dranie:)znikają i nie myślą,że się martwisz:)))

    OdpowiedzUsuń
  23. Dobrze że Czekoladowy się odnalazł:)))
    Pozdrawiam słonecznie

    OdpowiedzUsuń
  24. O rany, jak dobrze, że się znalazł. Panna Miau się odważna coś też zrobiła i zbiega mi po schodach na sam dół. Najgorsze, że ona w życiu nie była sama na dworze.

    Uściski!:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ojc tez mialabym serce w przelyku, nastepnie chcialabym zabic i rozszarpac golymi rekoma, a skonczyloby sie na lzach przez smiech ze szczescia.

    Sliczny puchacz ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. To imię pięknie się kojarzy...

    OdpowiedzUsuń
  27. No to miałaś przeboje! Wyobrażam sobie Twój niepokój o Czekoladowego!!!!!
    Ja mam psa , który od 12 lat jest ślepy i też przez te lata cały czas się o niego martwię. Raz zamknęłam bramę, a nie wiedziałam, że biedaczek został za nią. Minęło dużo czasu jak się zorientowałam, że nie ma Piksela. Latałam po ogrodzie, wołałam , do głowy mi nie przyszło, że on za tą bramą. Dopiero usłyszałam jego drapanie w deski (brama z desek), wydrapał niezłą dziurę!!! Ale nigdzie nie poszedł, na szczęście! Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  28. Ech Czekolado !! trzymaj sie domu bo Jasna na zawał jeszcze nam zejdzie (tfu,tfu - odpukać )

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...