czwartek, 22 września 2011

I co było robić ???!

.
.
Obok nas jest przedszkole,
Po południu przyjechało dużo samochodów na zebranie rodzicielskie.

Idę do domu i co widzę ...
Karolek plącze się między samochodami wystraszony i spłoszony.
Zaraz wpadnie pod samochód, a ja będę go leczyć i składać u chirurga.
Wnerwiłam się i kota pod pachę i do domu.
I co ja miałam zrobić ???? Zostawić go ?

Siedzi na razie w pokoju kocim, tym co jest do remontu.
Sucho, ciepło, chociaż brzydko.
Kot spokojny , grzeczny jak marzenie.
Nie wydziera się na wolność.
Kuweta siu i więcej.
Wizyta weta.
Na razie go odrobaczyłam...

Moje na górze , on na dole,
może nikt się nie zarazi niczym ????
Kwarantanna 2 tygodnie.

Na razie nikt nie wie,że w domu jest siódmy kot...
Dostanę eksmisję jak nic razem z całą siódemką...







11 komentarzy:

  1. Przeczuwałem, że tak się z Karolkiem sytuacja rozwinie. Teraz ma warunki na czekanie na stały Dom. Ma kocisko szczęście, że trafił na dobrego Człowieka.
    Siódmy kot: pełen szacunek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak Ty to wytrzymujesz? Mam dwa koty (w tym jednego młodziutkiego) i czasem nie wiadomo, dokąd uciekać. Przy siedmiu zwiałbym na Madagaskar :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przemek_1969 7 to dobra liczba :-)))
    Interjak ja mam starsze koty najmłodsze ma 4 lata .
    Głównym ich zajęciem jest jedzenie i spanie :-)))

    OdpowiedzUsuń
  4. E tam -sześć ,siedem ...to niemal to samo ;))
    Jesteś kochana że go zwinęłaś z tej ulicy :)
    Kocio cudny ,trzymam kciuki za domek dla niego !

    OdpowiedzUsuń
  5. Amyszko on biegał tak spłoszony,
    że na pewno któryś z samochodów by go potrącił...

    OdpowiedzUsuń
  6. kultekiewiczanka9/22/2011

    Może nie będzie tak żle, mam na myśli tę eksmisję, a ja chyba też bym tak zrobiła z kotkiem, jak Ty.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kultekiewiczanka też mam nadzieję,
    że jakoś dam radę :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszystko możliwe :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Uważam jak Amyszka :), co tam siódmy jak taki grzeczniutki :), pozostaję w pełnym podziwie, ale po tonie w jakim o nim pisałaś to było do przewidzenia :))))
    Pozdrawiamy gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  10. Amyszko właśnie się tego obawiałam.
    Barbarko to jedyny "domowy" kot w tej okolicy.
    Żal go było zostawić na pastwę losu.
    Pozostałe koty to dzika dzicz.
    Nic się z nimi nie da zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowy9/26/2011

    No ja już wiem... :-/

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...