sobota, 17 stycznia 2015

Czas płynie...


A my obie żyjemy ...

Misia ma dość leczenia i pchania w pyszczek tabletek i innych leków,
więc w ramach wdzięczności wczoraj mnie ugryzła, krew się polała,
A. wpadł w panikę, bo ta bakteria wredna jakaś,
a Pan Doktor Wet. powiedział ,że jego też ugryzła.
Skoro wszyscy 3  żyjemy to jest nadzieja, że żyć będziemy dalej :-)

Niby coś drgnęło, bo jakby rana ciut bledsza w pyszczku.

Wczoraj USG pyszczka i głowy nic nie wykazało.

Pan Doktor w ramach walki o zdrowie i życie Pameli
jest u nas codziennym gościem, a nawet podwójnym,
bo zajeżdża rano i zajeżdża wieczorem
i zakłada leki do pyszczka Misi.

Ja czasami na kontrolę jadę do gabinetu.







Czarny humor mnie ogarnia.
Chyba pójdę do szkoły i zrobię Technika Weterynarii,
bo już teraz robię domięśniowe zastrzyki dla Misi.
W perspektywie jest jeszcze 6 kotów i dwa psy,
to chyba mi się opłaci skończyć tę szkołę ...

Nie piszę jakie leki stosujemy,
bo w każdej chorobie jest to inaczej,
a leczy lekarz weterynarz a nie na własną rękę.

Jestem pełna podziwu dla Pana Doktora, bo jest równie uparty jak ja 
i dziękuję bardzo za tak troskliwe podejście do Misi.
Bez jego wiedzy i umiejętności Misi dawno by nie było.





36 komentarzy:

  1. i ja leczę koty a mam ich troche więcej. nie wiem jak to się skończy, bo niezbyt wesoło jest.

    OdpowiedzUsuń
  2. Najważniejsze jest to pierwsze zdanie... Wielki szacunek dla Pana Doktora, wyrazy podziwu dla Ciebie, a dla Misi najczulsze głaski. Niech idzie ku lepszemu :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Krysiu, my też przerabialiśmy przyspieszony kurs weterynaryjny, kiedy nasza sunia zachorowała. Trzeba było jej min. zastrzyki robić, bo akurat musieliśmy z nią wyjechać.
    Skoro trochę się kici polepszyło to może jest jakaś nadzieja? Życzę Wam tego z całego serca. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Panu Doktorowi należą się wielkie słowa uznania. Widać, że to lekarz z powołania.
    Trzymajcie się Krysiu:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dobrze jest przeczytać od rana,że są jeszcze prawdziwi doktorzy.Trzymajcie się obie dzielnie i powolutku do przodu.:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pewnie wlasnie z powodu tej wrednej bakterii w pyszczku gojenie idzie jak po grudzie. Nawet przy pomocy silnych antybiotykow nielatwo ja zwalczyc. Miejmy jednak nadzieje, ze cierpliwoscia osiagniecie cel.
    Zdrowka dla Pamci i sil dla Ciebie. :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. jak się ma zwierzyniec to i trzeba umieć pewne rzeczy zrobić... tak jak i przy małych dzieciach...
    cieszę się Krysiu, że Misi lepiej
    ściskam mocno

    OdpowiedzUsuń
  8. hey, dobrze, ze jesstes, bo juz sie martwilam, ze cos z kicia i Ty nie dajesz znaku zycia....
    Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
  9. każde ugryzienie goi się paskudnie, mam ręce w bliznach właśnie od aplikowania leków, jednak z psami było lepiej a może miałam grzeczne psy ;)) trzymajcie się!

    OdpowiedzUsuń
  10. Słowa uznania dla Pana doktora. Misi szybkiego powrotu do zdrówka a Tobie Krysiu miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  11. To naprawdę prawdziwy lekarz, a nie często się tacy zdarzają, chociaż wśród weterynarzy to zjawisko częstsze niż w medycynie ludzkiej.
    Przykre, że Cię Misia ugryzła, ale ja się jej nie dziwię - ma zwierzątko dosyć.
    Trzymaj się Krysiu, może wreszcie nastąpi przełom;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dla maleńkiej co ma dosyć i dla pana doktora i dla Krysi ♥♥♥ nie poddawać się to ważne.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak się w pyszczku poprawiło, to może już kryzys minął? Trzymajcie się :)

    OdpowiedzUsuń
  14. To bardzo mnie cieszy, że się nie poddajecie i kicia ma się nieco lepiej, To że się zniecierpliwiła jest dla mnie jak najbardziej zrozumiałe. Powodzenia w dalszej batalii.

    OdpowiedzUsuń
  15. Życzę Misi powrotu do zdrowia, a Tobie wytrwałości w hodowli kotów.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobry lekarz to skarb :) Trzymam kciuki i dużo sił życzę, musi być dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  17. Krysiu dobry pomysł z tym technikum..... (śmiech ).
    Wytrwałości Wszystkim !!!!
    Pozdrawiam Cię serdecznie, życząc zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem pełna podziwu dla Ciebie Krysiu, tyle zwierzaczków jest pod Twoją troskliwą opieką:)
    Zdrówka dla wszystkich:)

    OdpowiedzUsuń
  19. dzielna mała:)))będzie dobrze:)))

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo Ci współczuje tej ciężkiej pracy przy chorobie zwierzaka. Mój też często choruje, ale nie tak często potrzebna nam jest pomoc specjalisty. Cieszy mnie jednak fakt, że dzielisz się tym na blogu, swoim życiem i zwierzakami, bo gdzie tylko spojrze wszędzie blogi pseudo fashionistek. Czasami ma się chęć przeczytać coś takiego jak Ty piszesz :) Pisz dalej ! Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  21. To szczęście spotkać takiego Pana Doktora :)))
    Krysiu nadal bądźcie dzielne-życzę zdrowia:)))

    OdpowiedzUsuń
  22. jest nadzieja! zdrowka dla misiulki :*

    OdpowiedzUsuń
  23. O Jeeeeeeeeeeeeeeeeeeezu życzę wytrwałości dla Ciebie i Misi......Serdeczne pozdrowionka.

    OdpowiedzUsuń
  24. doktor chyba nie jest zły skoro kotek jeszcze żyje i walczy, ja na Twoim miejscu już dawno bym zwątpił i się poddał, w Twoim wypadku szkoła weterynaryjna to chyba dobry pomysł, z taką gromadką zwierząt i Twoją wielką miłością do niej to chyba warto coś takiego zrobić

    OdpowiedzUsuń
  25. Anonimowy1/17/2015

    Bardzo się cieszę, że Misiunia ma się lepiej. Dużo, dużo całusków dla niej
    i dla Ciebie Krysiu za wytrwałość. Bardzo się o Was martwiłam przerabiałam to samo,
    ale się nie udało. Zdrówka.

    OdpowiedzUsuń
  26. W Warszawie dość trudno o dobrego weta :(
    Skoro gryzie wszystkich to znaczy polepsza się! Życzę zdrowia i cierpliwości :))

    OdpowiedzUsuń
  27. Cieszę się, że dajesz znak życia :) Tak bardzo bym chciała, aby Misia już była zdrowa! ale dobrze, że jest choć ciut lepiej :) kciuki zaciśnięte cały czas :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Krysiu, zastanawiam się skąd Ty na to wszystko bierzesz siłę.
    Podziwiam Cię.
    Podobnie jak Pana Doktora... Wielki szacunek dla Niego!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Cieszę się, ze nareszcie coś drgnęło w dobrą stronę. Pan Doktor to prawdziwy weterynarz z powołaniem. Który by przyjeżdżał dwa razy na dzień do domu pacjenta!
    Pozdrawiam Ciebie i wszystkie Twoje zwierzątka, jesteś wspaniała kobietą:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ale się cieszę, że wróciłaś!!!

    No to pędzę na egzamin!!!

    OdpowiedzUsuń
  31. Misia musi być silna, Ty zresztą też :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Trzymajcie się z Misiulką. Hej Kochana, z tym technikiem weterynarii, to wcale nie jest zły pomysł, ale życzę Twoim wszystkim zwierzakom zdrówka i jak najmniej konieczności korzystania z pomocy weta.

    Buziaki:))

    OdpowiedzUsuń
  33. Współczuję Wam wszystkim. Zdrówka życzę.

    OdpowiedzUsuń
  34. Współczuje biednemu zwierzakowi, niech jak najszybciej z tego wychodzi ! Śle dużo zdrówka :) Świetny blog, widzę tu pasje do zwierząt, kotów. Gratuluje takiej pasji i sił do jej realizowania. Pozdrawiam serdecznie i czekam na nowego posta z wieściami czy kotek wyzdrowiał. Polecę bloga znajomym na pewno ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...