poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Jak pies do jeża



Kiedy Maks przyjechał do mnie miał  problemy z jedzeniem.
Maks podchodził do miski i nie jadł.
Na coś czekał.
Trenerka powiedziała ,że Maks był prawdopodobnie bity i zmuszany do jedzenia na rozkaz.

Do tej pory jak podchodzi do miski, to patrzy na mnie,
a ja nie wiem co mu powiedzieć, bo nie znam hasła.

Dziwnie to wygląda...
Podchodzi i czeka...

Wracam do domu,  a Maks jak już mnie nie widzi podchodzi do miski i je.

I tak jest od 5 lat....psy mają dobrą pamięć...












44 komentarze:

  1. Aż się serce kraje na myśl, co ten biedak musiał przeżyć. Gardzę ludźmi, którzy nie mają odwagi zmierzyć się z równym sobie i znęcają się nad dziećmi i zwierzętami.

    Mam nadzieję, że Maksio w końcu zapomni....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety to już tyle lat i nie zapomina...

      Usuń
  2. Biedny - jakie to smutne :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się człowiek zastanowi , co ludzie potrafią wymyślić...

      Usuń
  3. miał szczęście, trafiając do Ciebie:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się że trafił do Ciecie:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za literówkę -"Ciebie". Pozdrawiam

      Usuń
    2. Mnie też to się zdarza :-)
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Chyba nigdy nie zrozumiem skąd w ludziach bierze się takie okrucieństwo w stosunku do zwierząt...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ktoś tak sobie wymyślił....
      Po co na co ??

      Usuń
  6. Krysiu....jestes wielka...Maksio miała duzo szczęścia,że do ciebie trafił:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej mała albo średnia :-)))

      Usuń
  7. o kurde .. :( dobrze że Maks trafił do Ciebie.
    a próbowałaś głaskania przy misce? żeby mu się micha kojarzyła z dobrym człowiekiem?
    dobrze, że w ogóle chce z miski jeść ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On nie lubi jak się go dotyka ...
      Ciężko go pogłaskać normalnie...

      Usuń
  8. Bidulek- musial przezyc pieklo, dobrze, ze trafil na Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt ,że nie wiadomo co przeżył...

      Usuń
  9. Ojjj, straszne to :( Na to ludzie to jeszcze nie wpadną... Po co to? Rozumiem, uczyć psa, żeby się nie pchał do michy, jak się jeszcze nie postawi, ale takie coś... Buziaczki w ten słodki pysio ♥ Jak dobrze, że jest u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie rozumiem po co ktoś się tak dziwnie wyżywał na biednym psie...

      Usuń
  10. Jejku :(... Biedny... Dobrze, że ma taką wyrozumiałą i dobrą opiekunkę teraz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja do zwierząt to mam cierpliwość...

      Usuń
  11. Rzeczywiście-pies ogólnie mówiąc-po przjściach.Ale najważniejsze ,że w ogóle je.Masz pojemne Serducho.Wyrazy szacunku i pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żal psa , tego byłego właściciela nie...
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  12. Biedna, słodka psinka. Dobrze,że mu możesz wynagrodzić jego cierpienia sprzed lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma po prostu normalne życie...

      Usuń
  13. Podziwiam Cie za odwage.
    Kiedys zaadoptowalam bernardynke ze schroniska.
    I to byl koszmar - wielkie psisko, pchala sie do domu, na kanape.
    I atakowala male dzieci. Po prostu dostawala szalu.
    A przy misce - nie mozna bylo do niej podejsc, kiedy jadla bo warczala, atakowala.
    W koncu, metoda prob i bledow ustawilam sie w pozycji Alfa, ale Klea,bo tak jej bylo na imie, siala postrach w sasiedztwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę Ci , bo ja miałam ze Schroniska też różne psy.
      Na szczęście raz tylko były problemy z sunią...

      Usuń
  14. heh... smutne.... widać, że to takie owczarkowate. Owczarki są bardzo mądre i karne... może spróbować mu podawać jakieś smakołyki z ręki... ale z drugiej strony czy to ma większe znaczenie? Dobrze, że je.
    Dzwoniłam do brata Roberta. Dowiedziałam się, że Robert znalazł prace w stoczni i żalił sie że go wyrzuciłam... mhm.... obiecał jak sie czegoś więcej dowie oddzwoni. jakby nie patrzeć zawsze będe ta najgorsza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak ....
      Może i lepiej ,że go nie ma...

      Usuń
  15. rodorek8/20/2012

    Niesamowita historia... Ciekawe co jest przyczyną tej "karności". Na szczęście trafił na Kobietę (czyli Ciebie Krysiu) o wielkim i dobrym sercu:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkolił go przy pomocy bicia "właściciel "...
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  16. Jak można zmuszać biciem pas dojedzenia! To się w głowie nie mieści. Dobrze że już jest u Ciebie. Sympatyczny piesio:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie mają dziwne pomysły, naprawdę bardzo dziwne...

      Usuń
  17. Powtórzę za innymi: jak dobrze, że ten Maks już jest u Ciebie!
    Na pewno mu tutaj dobrze.
    Nie wyobrażam sobie w ogóle bicia, a już jedzenie na rozkaz to kolejny chory wymysł jakiegoś chorego perwersa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy raz się z tym zetknęłam ,
      ale trenerka wiedziała co mówi,
      bo ma ogromne doświadczenie z psami.

      Usuń
  18. I już mu to zapewne nie minie, jak i naszemu Ciapkowi ze schroniska nie minęło.Też nie zbliżał się do miski, gdy obok stał człowiek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przechodzi mu niestety...

      Usuń
  19. Odpowiedzi
    1. Niestety...tacy są ludzi...

      Usuń
  20. Biedna psinka, dużo przeszła. Ale teraz ma dobrze :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz ma normalnie na szczęście...

      Usuń
  21. Jak czytam takie historie to mi wstyd,że jestem człowiekiem:(
    Dobrze,że go uratowałaś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak czasami myśle,że nie każdego można nazwać człowiekiem...

      Usuń
  22. Sasiedzi mają yorka, to on tak ma że jak sasiedzi jedza to on też, a tak to jedzenia z miski nie ruszy..

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...