środa, 28 czerwca 2017

23. Pod Żaglami : Wyskoczyliśmy do Krynicy Morskiej



Do Krynicy Morskiej płyniemy najczęściej przez przypadek.
Wieją akurat dobre wiatry i można szybko przeskoczyć Zalew.


Zbliża się Krynica Morska i widać różową latarnię.


Widać już port i koniec zdjęć,
bo trzeba przygotować jacht do wejścia, więc nie ma czasu na zabawę,
Ech...bezpieczeństwo przede wszystkim...


Wysiadamy i idziemy na spacer...

Pachnie sosnami, cudowny , wspaniały zapach prawdziwego lasu sosnowego.
Zapach mojego dzieciństwa...




Tuptamy do latarni , gdzie też pachnie sosnowo i wracamy  z powrotem...



Ten pierwszy, taki nieduży, to nasz jacht, stał i czekał na nas :-)




Wsiedliśmy i popłynęliśmy  z powrotem do domu... ;-)
Po powrocie, wieczorem , jak zwykle padliśmy zmęczeni słońcem i wiatrem......

Miłego dnia lub nocy :-)




24 komentarze:

  1. Zazdroszcze Wam tych sosen, u nas wszystkie wytrzebili, sa tylko swierki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad morzem jest bardzo dużo sosen, dużych , małych, karłowatych...
      Pachną pięknie...

      Usuń
  2. Byłem na wakacjach raz. Pamiętam tą latarnię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudna wycieczka, byłam gdzieś w pobliżu, ale w samej Krynicy chyba nie. Za to w górskiej Krynicy byłam:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja Górskiej nie byłam , ale chętnie bym ją odwiedziła, za daleko trochę dla mnie :-)

      Usuń
  4. Będąc w Krynicy Morskiej "wytłukiwałam" dziennie kilkanaście kilometrów, jeżdżąc pomiędzy prywatną kwaterą , stołówką a plażą. Z miejsca, w którym mieszkałam z dzieckiem było do morza 2,5 km drogi po paskudnym, brudnym piachu i przejście tego z dwuletnim dzieciakiem i plażowymi akcesoriami było trudne, więc krążyłam samochodem. Sama miejscowość ładna, ale wtedy to był jedyny plus- warunki mieszkaniowe były kiepskie, zero infrastruktury wczasowej i strasznie paskudne jedzenie. Moje dziecko przeżyło na gofrach i kurczaku z grilla. Nie wiem dlaczego, ale jedzenie nad polskim morzem zawsze było fatalne, a jezdziłam rok w rok przez wiele, wiele lat.Wszystkie szkolne lata spędzałam w Jastarni.Rano plaża od strony pełnego morza, po obiedzie plażowanie nad Zatoką, po plaży włóczęgi lasem do Juraty i z powrotem.
    W krynicy Górskiej też byłam, ale wolę Morską. Bo jeśli góry, to zdecydowanie Tatry, a jak morze to Jastarnia lub Jurata.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O , to znasz bardzo dobrze okolice nadmorskie :-)
      W ciągu ostatnich 20 lat bardzo dużo się zmieniło na lepsze, jest tyle udogodnień ,że głowa boli.
      Miłego ;-)

      Usuń
  5. Piękna wycieczka :D
    Byłam tam kiedyś ! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakie cudne widoki zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słusznie ktoś zauważył... sosny. A jakie trele takiemu spacerkowi towarzyszą, i bynajmniej nie są to odgłosy pił. W Trójmieście w pasie nadmorskim obowiązuje zakaz zbierania nawet chrustu- to jakby przyszło komuś rozpalić ognisko na plaży.
    Przyłączam się do Twojego głosu- wiele się tam zmieniło.
    Natomiast, Krynica Morska jako nazwa, chyba do końca życia będzie mi się kojarzyła z pewną osobistą anegdotą :)))
    Dziękuję za odświeżenie pamięci ;)
    Ahoj!

    OdpowiedzUsuń
  8. Krysiu ale Ty masz fajnie. :) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak, czasami nie , tak jak u wszystkich ludzi :-)

      Usuń
  9. Zazdroszczę! Chciałabym się teraz na choć jeden dzień przenieść do Krynicy i zapomnieć o obowiązkach i problemach :(
    Ale już niedługo, odliczam dni do wyjazdu - kierunek góry :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie masz Krysiu. W Krynicy jeszcze nie byłam, jakos tak zawsze, oprócz Trójmiasta, jeżdżę do różnych miejscowości od Ustki na zachód.
    Pozdrawiam cieplutko i życzę pomyślnych wiatrów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapraszam :-)
      Dziękuję i pozdrawiam :-))

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...