sobota, 31 stycznia 2015

Pokój tortur



Tak nazwałam ten pokój , gdzie są dokonywane zabiegi na Misi.

Tak doradził Pan Doktor Mazur,
aby zabiegi były robione w innym pomieszczeniu
niż gdzie przebywa kot przez cały dzień.
Chodzi o to by kotkowi nie kojarzyło się wszystko z nieprzyjemnościami.
Kot łatwiej poddaje się zabiegom.





piątek, 30 stycznia 2015

Uziemianie kota



  1. Kochana....a kiedy ostatnio kotka była chociaz chwile na zewnątrz...by się uziemić? Zasłyszałam gdzieś, że dla kotów (zresztą nie tylko dla nich;) ważne jest uziemianie (chodzenie "boso":) po ziemi, trawie..) Zauważyłam to nawet na swoich podopiecznych, gdy pomagały zwalczyć ból głowy u człowieka - poleżały, potem zeszły padając wręcz na podłogę i to powtózyły kilka razy, po czym chciały wyjść na podwórko - podejrzewam by wypuścić nagromadzone ładunki.
    A może Misia po prostu potrzebuje pobyć bliżej natury..?
    Takie pomysły do mnie przyszły i postanowiłam Ci o nich napisać.

    Pozdrawiam Ciebie i Misie:)

Zgodnie z radą poszłyśmy się przyziemiać. :-)
Było słońce, Misia pochodziła po ziemi...
Zrobiłam kilka zdjęć , ale nie wiem dlaczego mi nie wyszły.
Zostało tylko jedno jak siedziałyśmy na ławce i Misia na kolanach.





czwartek, 29 stycznia 2015

Awaria prądowa


I stało się... prąd się zespuł u mnie.
Ani Internetu.
Ani popisać komentarze na blogach.

Ani nic z przyjemności.
Ani nic z pracy.



To tu za tymi tajemniczymi drzwiczkami jest dostawca prądu...



środa, 28 stycznia 2015

4. Misia i guzek...






Pojechaliśmy do Pana Doktora Mazura.
Usnął guzek na wardze .
Stwierdził ,że się powtórzy....
Taka uroda niestety...







Pacjenci



Moja Pani Doktor rodzinna mówi , że są 2 rodzaje pacjentów.

Jedni jak wchodzą do lekarza, to sie tak nakręcają ze strachu chyba,
że ciśnienie im niesamowicie rośnie,
a drudzy uspakajają się i mają normalne.





wtorek, 27 stycznia 2015

3. Misia : Jest jak jest





Wcale nie jest łatwo...ech....
Je raz, raz nie je...
Jest bardziej ruchliwa...






Żeby nie było za łatwo na wardze utworzył się guz przez weekend  :-(
Ciekawe co na to powie nasz ulubiony Weterynarz Doktor Mazur.

Czasami bierze  mnie złość, ile paskudztw jeszcze do niej się przyczepi ?

Jak się nakręcić...



Czytając wpis u Iwonki A. między innymi o nakręcaniu
przypomniało mi się jak to parę lat temu po zawale
kupiłam sobie urządzonko na rękę do mierzenia ciśnienia.
Przecież muszę mierzyć ciśnienie , bo tak kazał lekarz.

Mierzę rano , mierzę w południe, mierzę wieczorem...
Jeden dzień.
Mierzę drugi..Trochę wzrosło...Coraz gorzej...
A na trzeci ciśnienie wzosło mi całkiem niebezpiecznie....
Im więcej mierzę tym gorzej ...



Bardzo dobre i wygodne w użyciu z komputerkiem


poniedziałek, 26 stycznia 2015

2. Misia z ostatniej chwili





Misia od obiadu czuwa tzn wyszła spod kołderki.
Leży na wersalce na wierzchu nie pod kołdrą.
Kiedy wchodzę przychodzi na kolana,
barankuje, cieszy i mruczy.
W nocy śpi już ze mną przytulona.




Śniadanie sama zjadła, obiad też, kolację z ochotą.
Je tego jeszcze za mało, ale ważne ,że wykazuje zainteresowanie.

Zmiana zachowania i samodzielne jedzenie cieszą,
ale rana ciągle jeszcze tak sobie, wolno , bardzo wolno leczy się.
Pan Doktor mówi,że na razie spokojnie, ale czekamy ,
nie wiwatujemy , nie cieszymy się przedwcześnie...






Tak wyglądał Czekoladowy Joe



Trafiłam na stare zdjęcie Czekoladki.
To był czas kiedy do mnie przybył styczeń 2009
albo to maj kiedy tak mocno zachorował...

Zatkało mnie.
To nie ten sam kot.



Tak było




A teraz jest tak ...

niedziela, 25 stycznia 2015

1.Misia z ostatniej chwili






Mini zmiany na lepsze...

Misia znowu rano nie jadła,
na obiad było żółtko w strzykawce,
ale kolacja :-)))



Po wyjściu Pana Doktora ok 19:00 Misia czekała z niecierpliwością na kolację.
Jak zobaczyła ,że idę z puszką mokrego aż sama przybiegła do mnie.
Zjadła mokrego nie za dużo, dopchała trochę mięskiem
i czekała na mnie na kołderce aż przyjdę też już spać.

Spędziła 3 miesiące ,nie ruszając się prawie, pod swoją kołderką.
Jej zainteresowanie światem i czekanie na mnie
świadczą ,że coś się zmienia pozytywnie :-)








Witaminki ?





sobota, 24 stycznia 2015

Kolacja Misi


Nadszedł czas kolacji Misi.
Z minorową miną szykowałam mięsko dla mojego stadka.
Pokroiłam grubo, normalnie.
Idę z talerzem do nich
i coś mnie tknęło.
A niech będzie podsunę talerz mojej gwiazdeczce.

Postawiłam jej przed nosem pewna, że nie będzie jadła
i znowu karmienie ze strzykawki ech...




piątek, 23 stycznia 2015

Misia nadal nie je...



Dziękujemy wszystkim za wczorajsze komentarze i dobre rady.
Wszystkie czytamy i analizujemy co zastosować.

Misia nie je  dlatego, bo źle się czuje.
Rana boli chociaż dostaje leki przeciwbólowe.
Poza tym ten wstrętny dentispet co to się przykleja do rany
i koniecznie trzeba go wypluć.
Poza tym jest zawsze z rana wymęczona i wieczorem podawniem leków ,
więc na widok Pana Doktora zwiewa na przygiętych łapkach.

Mnie też chwilami ma dość, bo ją męczę, podaję jakieś głupie tabletki,
wlewam w oczko głupie krople, zastrzyki,
strzykawką karmię uuuu....
Ma mnie dość chwilami....

O ile psy raczej rzadko karmi się na siłę,
to koty muszą być karmione, bo wątroba im wysiądzie.
U chorych kotów nie stosuje się głodówek.


Śniadanie
125 rodzajów potraw pod pyszczek.
Nie je.

Co było robić.
Strzykawka 20 ml.
Mieszanka dla chorego kotka: conve + mokre.

Kotek na kolanka.
I do pyszczka.
Owszem warczała,ale że to nie pierwszy kotek ,
którego karmię ze strzykawki, więc poszło gładko.





czwartek, 22 stycznia 2015

Misia nie je ....



Jak już zaczęła moja królewna zdrowieć,
bo rana drgnęła, zbladła i chyba będzie lepiej,
to chyba umrze z głodu.
Nie chce jeść i już...

Może jakieś pomysły macie czym ją skusić.
Jak kupię chrupki to zje odrobinę raz i koniec.
Kupuje po 15-20 dag różne karmy.
Na szczęście nie marnują się,
bo reszta stada bardzo ochoczo testuje wszystkie karmy :-)


Odwraca się, kładzie i żadną miarą nie chce zjeść...ech....
- Nie będę jadła , nie chce mi się...



środa, 21 stycznia 2015

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Prywatny szpital...



Misia żyje dość luksusowo.
- osobisty Doktor Weterynarz
- własna opiekunka  ( to ja )
- full serwis karm do dyspozycji
- własne łóżko...
- własny pokój

Żyć nie umierać :-)))
I takiej wersji się trzymajmy.




sobota, 17 stycznia 2015

Czas płynie...


A my obie żyjemy ...

Misia ma dość leczenia i pchania w pyszczek tabletek i innych leków,
więc w ramach wdzięczności wczoraj mnie ugryzła, krew się polała,
A. wpadł w panikę, bo ta bakteria wredna jakaś,
a Pan Doktor Wet. powiedział ,że jego też ugryzła.
Skoro wszyscy 3  żyjemy to jest nadzieja, że żyć będziemy dalej :-)

Niby coś drgnęło, bo jakby rana ciut bledsza w pyszczku.

Wczoraj USG pyszczka i głowy nic nie wykazało.

Pan Doktor w ramach walki o zdrowie i życie Pameli
jest u nas codziennym gościem, a nawet podwójnym,
bo zajeżdża rano i zajeżdża wieczorem
i zakłada leki do pyszczka Misi.

Ja czasami na kontrolę jadę do gabinetu.





czwartek, 8 stycznia 2015

Na wygnaniu


Misia i Czekoladowy siedzą razem z nami,
bo tak jest najłatwiej opiekować się chorym kotkiem.

Od czasu choroby Misi i jej bezapelacyjnego zajęcia łóżka i poduszek
Czekoladowy Joe czuje się z lekka zdetronizowany.

Nie  buntuje się , nie zaczepia Misi, tak jakby rozumiał ,że ona ważniejsza.

Któregoś dnia rozglądam się za Czekoladką ???
Nie ma ???
Nie ma tu, nie ma tam , gdzie on jest ???

Aż mnie coś tknęło...
Zaglądam ???
Jest!!!

Biedny kotek na wygnaniu .
Aż mi się go zrobiło żal.



Zobaczcie jaki smutny widok... :-(



środa, 7 stycznia 2015

Minął tydzień...



Ani do przodu ani do tyłu...

Misia żyje, warczy jak upycham w nią jedzenie, czasami sama zje.
Leki dostaje.
Doszły nowe leki.
Laktoferyna.
Obserwuję, bo ona alergiczka , a ten lek na białkach z serwatki...

I byłoby całkiem nudno gdyby jakoś ruszyło do przodu.
Chyba chcę ,żeby za szybko działo się ....ech...




 Misia śpiąca w poduszkach
Niestety koteczka najważniejsza,
a że ja niewyspana to szczegół :-)))





Czasami jest śmiesznie,
bo A. się śmieje z tego, co mówię do Misi, takie to nielogiczne :-)))

czwartek, 1 stycznia 2015

Jest źle....



Misia pojechała do Pana Doktora.
Wieczorem przwiózł ją do mnie do domu.

Pierwsze słowa:
-Proszę się zastanowić kiedy..... Ona nie może umrzeć z głodu.
 To straszna śmierć.





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...