sobota, 31 stycznia 2015

Pokój tortur



Tak nazwałam ten pokój , gdzie są dokonywane zabiegi na Misi.

Tak doradził Pan Doktor Mazur,
aby zabiegi były robione w innym pomieszczeniu
niż gdzie przebywa kot przez cały dzień.
Chodzi o to by kotkowi nie kojarzyło się wszystko z nieprzyjemnościami.
Kot łatwiej poddaje się zabiegom.






Misia codziennie dostaje rano tabletkę i krople do oczu.
Wieczorem tabletkę, zastrzyk, dentisept i krople do oczu.
Krople do oczu podawane są cały czas,
ale to nie one wywołują jej niechęć zdecydowaną.

Najgorzej jest z podaniem tabletki i dentiseptu.
Nie cierpi tego oj nie cierpi.
Jakoś sobie jednak radzę.



22 komentarze:

  1. Niech się nazywa jak chce, byle te zabiegi pomagały. Dzielne jesteście obie :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Racja,grunt żeby zdrowiała:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze zastanawiam sie, JAK podaje sie kotu tabletke. Bylo kiedys takie humorystyczne opowiadanie w necie - istny horror. Nie ma to jak pies, jest bardziej zdyscyplinowanym pacjentem. :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo zdyscyplinowane jesteście, chwała za to i dzięki temu wszystko skończy się dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Może lepiej "zabiegówka" ?? ;o)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dużo ciepłych głasków dla Misi.Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mądry lekarz. W końcu wszystkie te zabiegi muszą przynieść efekty. Trzymajcie się Krysiu:)

    OdpowiedzUsuń
  8. szpital dla ludzi czy dla zwierząt, wszystko jedno, jak patrzę na to zdjęcie to ciarki przechodzą mi po plecach

    OdpowiedzUsuń
  9. Najważniejsze, żeby Misia była zdrowa :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Powodzenia dla Was obydwu.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że weterynarz ma rację z różnych względów.
    Życzę miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ważne by zdrowiała a gdzie otrzymuje leki i czy je nie lubi to już inna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  13. przesyłam dobrą energię i pozdrawiam machając słonecznie!

    OdpowiedzUsuń
  14. Pokoik troszkę złowieszczo wygląda... nie jest przytulny... zrobić swoje i zmykać ;-)
    Najważniejsze, że kuracja idzie do przodu!

    OdpowiedzUsuń
  15. ja z tymi tabletkami to też mam różnie. są koty co łykają bez problemu a inne plują tabletkami na odległość. podziwiam was obie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobrze, że masz takie osobne lokum:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja miałam kiedyś kota, któremu musiałam przez dwa tygodnie zakraplać oczy kilka razy dziennie, to jest potwornie męczące, wiem to :(
    Bidak chciał skoczyć na półkę pod sufitem i z rozpędu walnął się okiem w drzwi szafki, miał całe mętne, też zastrzyki i zaciemnienie całego mieszkania na 2 tyg . Trzeba było zakleić gazetami okna do 2/3 wysokości. No ale wyzdrowiał. To była jego jedyna choroba przez całe życie i potem raz zjadł żywego ślimaka i był zatruty ale też mu przeszło, a żył 20 lat.

    OdpowiedzUsuń
  18. To ja mam to samo z Maćkiem u mamy. Co dzień tabletki , zakraplanie oczu i różne inne tortury ... Opanowałam do perfekcji , ale kotek coraz mniej mnie lubi :(
    Nie mamy osobnego lokum niestety .

    OdpowiedzUsuń
  19. Najważniejsze aby Misia była zdrowa.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kochana, trzymam za Was kciuki ...

    OdpowiedzUsuń
  21. Oj chyba nikt nie lubi przyjmowac lekow...

    OdpowiedzUsuń
  22. Musiałam podawać ponad miesiąc mojemu Miśkowi tabletki i nauczyła mnie tego koleżanka. Między kolana i kotek na stojąco. Przez prosty przełyk przelatuje szybciej i mniej stresowo.
    Zdrówka życzę.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...