środa, 28 stycznia 2015

Pacjenci



Moja Pani Doktor rodzinna mówi , że są 2 rodzaje pacjentów.

Jedni jak wchodzą do lekarza, to sie tak nakręcają ze strachu chyba,
że ciśnienie im niesamowicie rośnie,
a drudzy uspakajają się i mają normalne.







Ja należę do tych drugich.
U lekarz czuję się bezpiecznie.
Idę do niej i ciśnienie piękne,
wyniki piękne ,
tylko raz na rok ląduję w szpitalu tak naprawdę nie wiadomo z czym,
bo znowu mi robią wszystkie wyniki,
które są bardzo dobre
i nie wiadomo, o co chodzi.

A mnie się wydaje,
że ja zbyt emocjonalnie podchodzę do pewnych spraw
zamiast spokojnie i wtedy staję się totalnie przemęczona,
a serce tego nie lubi.


Do której grupy pacjentów należycie ?
Do pierwszej co ciśnienie skacze,
czy do drugiej czujecie się bezpiecznie i ciśnienie normalne ?



13 komentarzy:

  1. Ja raczej staram sie nie nalezec do zadnej grupy! Baaaardzo nie lubie chodzic do lekarzy, ktorzy to wynajduja mi co raz to nowe choroby... Kaza igla kluc i w ogole... Czasem lepiej zyc w blogiej niewiedzy, niz pozniej sie denerwowac i zastanawiac czemu to przytrafilo sie wlasnie mi?!...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znosze chodzic do lekarzy i najczesciej znajduje sie u nich, kiedy juz wytrzymac nie moge z bolu. No dobra, chodze na kontrole, bo musze, ale cisnienie mam wtedy na ogol normalne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja cisnienie mam w stanach wyzszych strefy normalnej, czyli wszystko ok, ale przez wiele lat mialam bardzo niskie cisnienie. Jednak mysle ze naleze do tej pierwszej grupy pacjentow bo mi na przyklad zyly pekaja w czasie pobierania krwi. Jak sie wkluja za pierwszym razem to nie ma problemu, ale jak nie to jest tragedia. Ostatnio klula mnie cztery razy, powiedzialam ze nie wyjde dopoki mi nie pobiora. Przyslali pana, super-specjaliste. Panu sie udalo od razu... Co specjalista to specjalista :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Raczej normalne czyli jak zwykle niskie nie potrafią znaleźć żyły przy pobieraniu krwi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam muszę wam coś szczerze powiedzieć. Po pierwsze nie lubię i nie popieram tego, co niektórzy lekarze wyprawiają, ale za jedno ich rozumiem. Wyobraźcie sobie, że na wizytę przychodzi pacjent od, którego po prostu śmierdzi i widać, że mył się ostatnio z dwa tygodnie temu. Ludzie móią, wtedy, że lekarze to chamy, a sami jak jadą busem na przykład i usiądzie kło nich taki nieumyty pacjent to chcą jak najszybciej wysiąść.

    OdpowiedzUsuń
  6. chodzę na kontrolę, trafiam do szpitala na sprawdzenie co tam w tętnicach sie dzieje. i zupełnie nie wiem po co biorę tabletki na unormowanie ciśnienia, skoro zawsze miałam niskie, albo normalne. może po to, żeby mieć wyższe? żeby to niskie nie spadało za bardzo?

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie mam problemów z wizytami u lekarza. Należę do drugiej grupy. Nie nakręcam się, nie denerwuję, stres mnie nie zjada. Jestem spokojny, opanowany... Bo czemu niby samej wizyty mam się bać? Eee, bez sensu takie podejście. Jak wyniki mają być okej, to będą, jak będą złe to i tak nic nie poradzę na to :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja spoko:)no chyba że mnie lekarz wk.....wtedy idzie mi piana:)))ale mój mąż ma syndrom białego fartucha i muszę wiele spraw za niego załatwiać:)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy1/28/2015

    A ja jestem spokojna u lekarza, nic nie skacze, nic się nie dzieje i każdemu tego życzę .
    Pozdrawiam serdecznie
    Ela

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja raczej nie należę do pacjentów ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Moje ciśnienie jest od zawsze jest wysokie, lekarze twierdzą " ten typ tak ma", nie lubię do nich chodzić chodzić. Życzę zdrówka, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Z tym ciśnieniem to też nie wszystko jest takie oczywiste. Ja zawsze należałam do niskociśnieniowców i i tak zawał potężny mnie złapał. Od tego czasu co pół roku na kontrolę się stawiam i jest ok. Wizyta u lekarza specjalnego wpływu na moje skoki ciśnienia nie ma. Ten zawał to mi dwie pozytywne rzeczy przyniósł - jedna, to że dzięki niemu zupełnie bezboleśnie rzuciłam palenie, a druga, to że od tej pory, ilekroć mnie jakaś poważniejsza przypadłość na zdrowiu dopadnie, myślę sobie - "no, nie po to mnie Pan Bóg z takiego wielkiego zawału wyciągał żebym teraz na takie głupstwo miała umierać". I tym sposobem zachowuję jakże cenny spokój ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ludzki organizm to zagadka której nie sposób pojąć do końca, pewna wetka mi powiedziała : "w medycynie nie ma nic na 100%"

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...