czwartek, 29 stycznia 2015

Awaria prądowa


I stało się... prąd się zespuł u mnie.
Ani Internetu.
Ani popisać komentarze na blogach.

Ani nic z przyjemności.
Ani nic z pracy.



To tu za tymi tajemniczymi drzwiczkami jest dostawca prądu...






Dziwnie było....??

Dopiero ok. 16 znowu sie pojawił, co za ulga :-)))




15 komentarzy:

  1. Najgorzej to w lecie jak sie tak przytrafi, bo co poczac z pelna zamrazalka?
    Co do neta to na szczescie mam bezprzewodowy i zawsze pod reka w komorce, wiec tylko komorke musze utrzymywac przy zyciu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie jeszcze gorzej by bylo, bo ja mam dodatkowo tez gotowanie na prad i telefon. KOniec swiata! Tyle tylko, ze u nas rzadko wylaczaja, a kiedy musza, to ostrzegaja. Awarii jeszcze nie mielismy, jak zyje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze,że się pojwaił. Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  4. Te wszystkie dobrodziejstwa, wśród których żyjemy i dzięki którym funkcjonujemy są. Po prostu są i nie zastanawiamy się nad tym. Ale niech tylko czegoś zabraknie to już katastrofa. Nie ma prądu, gazu, wody... masakra. Dopiero wtedy docenia się to co mamy na co dzień :) Dobrze, że już Ci wszystko funkcjonuje. Pozdrawiam Cię serdecznie Krysiu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiem jak to jest ,u mnie często nie ma.Miłego dnia i całuski dla Misi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy1/29/2015

    Współczuję .
    Pozdrawiam serdecznie
    Ela

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas często nie ma prądu, już się jakoś przyzwyczailiśmy. Pierwsze Twoje słowa "No i stało się" - myślałam, że coś z Misią.

    OdpowiedzUsuń
  8. Krysiu mam wielką prośbę spytaj pana doktora co można zrobić. Kotek córki ma problemy z oddawaniem moczu. Już raz był cewnikowany by ściągnąć mocz. Nie ma kryształków badania przeprowadzono, mocz nie przepycha się przez wąski przewód moczowy i to od niedawna do tej pory nie miał takich kłopotów, ma 3 lata. Van Turecki rasa wykastrowany. Weterynarze tamtejsi podejrzewają stres, ale skąd stres, jest sam w domu wychodzi w sobotę i niedzielę na dwór ja już nic nie rozumiem, martwię się o niego. Na swoim blogu córka zamieściła opis badań:
    http://odsasadolasa.blogspot.com/2014/12/kocie-sprawy.html
    Krysiu skonsultuj się, może w długiej praktyce pana doktora były takie przypadki i coś doradzi, choćby jak postępować.Bardzo się martwię o niego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj swojego maila...
      Odpiszę co zrobić...

      Usuń
  9. Anonimowy1/29/2015

    Bez prądu i wody ciężko. Całusy dla Ciebie i zwierzaków - Ania

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze że włączyli :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze, że już jest. Brak prądu to straszne utrudnienie...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobrze że już powrócił :)))
    Pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Krysiu najważniejsze że już jest :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...