czwartek, 4 grudnia 2014

Dlaczego Czekoladowy Joe chodzi na smyczy?



Inne moje koty  nie chodzą na smyczy.
Próby zakładania nie powiodły się.
Jeszcze szybciej rozbierały się niż je ubierano.:-)))

Kiedy Czekoladka przyszedł do mnie dał łatwo i bez problemów je założyć na siebie.
I od tej pory zakładam szelki , kiedy wychodzimy na dwór.




Zdjęcie archiwalne



Jest pilnowany i musi chodzić w szelkach , bo

- jest to indywidualista
- jak go się woła potrafi pójść w drugą stronę
- nie potrafi polować
- nie potrafi jeść z płaskich powierzchni ze względu na spłaszczony pyszczek
- bezdomne persy często umierają z głodu na ulicy
- nie potrafi walczyć z innymi kotami i nie da rady ugryźć innego kota
- nie boi się psów, a psy bywają różne
- jest bardzo ufny w stosunku do człowieka

Bardzo podoba się ludziom
i wiele razy słyszałam propozycję kupienia ładnego kotka...??

Jest pilnowany właśnie z tych względów.
Gdyby się zgubił na wolności by nie poradził.

Na szczęście ze swoją urodą, pewnie szybko by znalazł chętnych.:-)




23 komentarze:

  1. Tak, co do urody jest niepowtarzalna no i same persy sa sliczne same w sobie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawie jak Bulka, tez moglaby uciec/zostac ukradziona ze wzgeldu na urode rzadka, ale na pewno sama by sobie poradzila, bo to cwaniara. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłabym pierwsza w kolejce po Czekoladowego :D Jego cechy faktycznie wskazują na to, że powinien być dobrze pilnowany, ale pokazują też że to bardzo fajny kotek i podoba mi się jeszcze bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniała czekoladka, wspaniały kot, w dzieciństwie taki mi towarzyszył w zabawach;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. W szeleczkach bardzo mu do twarzy.Śliczności.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że go pilnujesz to cenny skarbik.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobry to wynalazek. Kota już nie zgubisz :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. powiem ci Krysiu ,że ja zawsze drżę o ryśka...bo on chodzi,gdzie chce..jest ufny..i podoba sie ludziom:((((

    OdpowiedzUsuń
  9. No tak, fajnie mieć fajnego kotka, tylko trzeba potem chodzić do weta, szczepić, leczyć, a to już nie każdemu odpowiada... skądś się te persy na ulicy znajdują, prawda? Dlatego dobrze, że pilnujesz Czekoladowego Krysiu :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nasz chodzi w szeleczkach od chwili gdy znalazł się u nas, Na działce też na dłuuuugiej gumowej lince bo gdy go puściłam to sobie zaczął zwiedzać, coraz to dalej i dalej a wołany uciekał. A tak nie może być, za dużo tam niebezpieczeństw a poza tym uciekał gdy go sunia goniła, ona smarkata jeszcze i nie rozumie za wiele a w domu się ganiają, wiec i na działce też uważa że to świetna zabawa. :) Cieszę się że więcej kotów w szeleczkach chodzi, nasz budzi sensację szczególnie w lesie. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze że go tak pilnujesz :D
    Kochany koteczek <3

    OdpowiedzUsuń
  12. słodka ta twoja czekoladka, choć taka i nieporadna i niezależna.

    OdpowiedzUsuń
  13. On jest śliczny!
    Dobrze że umie chodzić na smyczy

    OdpowiedzUsuń
  14. mrrrrrrrrr cześć :D miau miau :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Tylko pogratulować że czekoladowy chce w tych szelkach maszerować,mój Agres wszystko robił żeby szelki w magiczny sposób zniknęły,woli sam brykać po podwórku,co mnie nie dziwi :),ale zawsze jest strach że pomaszeruje gdzieś i ktoś zrobi mu krzywdę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedyś widziałam kota w szelkach; był bardzo nieszczęśliwy i nie wiedział, jak się uwolnić.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. faktycznie ... ślicznie umaszczony... moje starsze kociaki też swego czasu wychodziły na smyczy...

    OdpowiedzUsuń
  18. Znam historię o kocie, który był wypuszczany bez szelek, niby miał obrożę z adresem, ale kiedyś po prostu nie wrócił. Zawsze chodził pod budkę z jedzeniem dla zwierząt i śmiesznie stał pod drzwiami, bardzo go lubiłam. Sprzedawca mówił o nim "klient czeka" :). Ale to trwało rok... Pewnie wpadł pod samochód :(

    OdpowiedzUsuń
  19. I racja.
    Moje 4 wychodzą na smyczy na dwór- uwielbiają. Jeden- kocurek na dźwięk smyczy goni szybciutko do mnie.
    W pobliżu mam ruchliwą ulicę- dlatego smycz....

    OdpowiedzUsuń
  20. Maradag ma kota, białego zupełnie i głuchego jak pień. Pomimo to szelki nie zdały egzaminu. Wyprowadzany na spacer w szelkach ,przewieszał się przez okoliczne krzewy i drzewka...z jednej strony Dagmara i smycz - z drugiej strony Filemon miauczący.Zważywszy ,że pomimo głuchoty to kocur Alfa - sama radość..

    OdpowiedzUsuń
  21. Mój Miłek też czekoladowy też zawsze chodzi na smyczy i to od malucha, i to nawet przy nodze. Tak się boję stracić swoich kociambrów, że nawet na własnej działce nie puszczam ich luzem.
    Pozdrówki i pogłaskanki.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...