piątek, 21 lutego 2014

2. Gadżetowe związki


Na temat gadżetowych związków już kiedyś się wypowiadałam 
i nic się nie zmieniło do tej pory w moich poglądach :-)

Po co jest ślub ? Tutaj kliknij
http://klubkotajasna8.blogspot.com/2012/06/po-co-jest-slub.html?showComment=1358872537789




FB Buket Ruza


Zainspirowana wpisem z blogu
Tekst z blogu link poniżej

http://caddicus.blogspot.com/2013/04/nowoczesny-zwiazek.html?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+caddicus+%28Caddi%29

Cytuję :

"Pan C. przypadkiem natrafił na znakomitą tekstową ilustrację poprzedniego wpisu. Otóż dwoje młodych ludzi zaczęło spotykać się ze sobą z dość sporą częstotliwością i z czasem pierwotne zauroczenie przerodziło się w zakochanie i trwałe uczucie. W normalnych układach i okolicznościach obydwoje dążyliby do sformalizowania związku, ale nie oni. Zachłyśnięcie wolnością i prawem wyboru skłoniło ich do podjęcia decyzji, że ich związek będzie nowoczesny i wolny od wszelkich formalizmów. Niekiedy współzamieszkiwali  wynajmowane lokum, innym razem każde z nich przebywało u swoich rodziców. Uznawali, że tak jest dobrze i znakomicie wpływa na trwałość i dojrzałość ich związku.


Pewnego razu młoda kobieta poinformowała mężczyznę:
– Wybieram się w następny weekend na wesele.
– Super – odpowiedział – nieźle się ubawimy. Będą jeszcze jacyś wspólni znajomi?
– Wiesz – odpowiedziała dziewczyna – na tej imprezie chcę być sama. 
– Oczywiście! w końcu jesteśmy nowocześni i nie musimy być, jak papużki nierozłączki.
W następnym tygodniu chłopak przyszedł do pracy przybity, co nie uszło uwagi kolegów. Podkrążone  oczy i ziemista cera prowokowały pytania.
– Hej stary! Coś się stało, ktoś umarł? – zapytał kolega z pokoju.
– Nic szczególnego – próbował zbyć pytającego.
– Nie ściemniaj, tylko mów. W końcu od czego są koledzy?
– Cóż mam powiedzieć? W ubiegły weekend moja dziewczyna wybrała się na wesele beze mnie. Nie chciała mnie zabrać. Umówiliśmy się na początku znajomości, że będziemy tworzyć nowoczesny związek, więc nie protestowałem.
Kolega spojrzał zdziwiony.
– I to tak cię wyprowadziło z równowagi, że poszła sama?
– To akurat nie, ale w poniedziałek okazało się, że to było... jej własne wesele."




LEPSZE ŻYCIE kliknij tutaj




23 komentarze:

  1. Znam pary które żyją ze sobą bez ślubu 30 lat i znam takie które wzięły ślub i po 2 latach się rozwiedli.
    A ta historyjka jest jakaś dziwaczna. Zakochani w sobie , spotykali się codziennie , mieszkali raz tu raz tam , raz sami ,raz razem - to nie był prawdziwy związek. W końcu okazuje się że dziewczyna miała w tym samym czasie kogoś innego za którego wychodzi za mąż. Niezła z niej suka. Nie była uczciwa - mogła od razu powiedziec że marzy jej się biała sukienka nie nowoczesność

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie mówiła, tylko facet nie słyszał :-)
      Dosyć częste zjawisko...
      Zauważ ,że w filmach amerykańskich wszystkie dziewczyny marzą o białej sukience,
      a niby tam taka wolność :-)

      Usuń
  2. A swoja droga, kiedy ona miala czas na to drugie zycie i zorganizowanie sobie slubu i wesela, skoro z tym pierwszym byla codziennie? :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż facet nie chciał zorganizować wspólnego życia, więc sama sobie je zorganizowała.
      Przecież byli wolni i miała do tego prawo :-)))

      Usuń
  3. Gratuluję!
    Wszędzie była i wszystko wiesz :)
    Szczerze? Prawie wszystko :)

    Tekst Twój bardzo dobry i życiowy.
    Miałem dobrego znajomego. Zakochał się w dziewczynie dużo młodszej od siebie. Studiowała w Warszawie a pochodziła z Gdyni. Mieli się pobrać. Ona zwlekała.Zamieszkała u Niego. Po skończeniu studiów wyjechała bez słowa do rodzinnego miasta i tam wzięła ślub z innym facetem. U mojego kolegi po prostu przez 4 lata miała DARMOWĄ STANCJĘ. Prowadziła podwójne zycie a On zakochany się nie zorientował. Bardzo to przeżył. Ale doszedł do siebie , założył rodzinę i maja dwoje dzieci. Najlepsze scenariusze pisze damo życie.
    Wymądrzył się Vojtek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, w naszym wieku mamy prawo do wymądrzania się :-)))

      Usuń
  4. To jest jeden z plusów długiego życia :) Ojciec mojego kolegi żyje już 105 lat!
    Pozdrawiam i jadę na wieś w sobotę. A tam są koty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, piękny wiek !
      Moja Mama chce dożyć tego wieku :-)
      Miłego odpoczynku na wsi, tym bardziej ,że u nas przynajmniej ciepło słońce .

      Usuń
  5. Ślub nie gwarantuje w żadnym stopniu trwałości związku- trwałość związku zależy zupełnie od innych czynników i ani pokropienie wodą święconą ani podpisanie papierka nie wpływa na to, czy ludzie będą ze sobą długo czy krótko.
    Sformalizowanie związku jest w jakimś stopniu wymuszone obowiązującymi w danym kraju przepisami, tradycyjnie faworyzującymi tradycyjne związki małżeńskie. W krajach, gdzie można zgłosić do urzędu oświadczenie, że jest się z kimś razem, w konkubinacie, obie strony są z automatu objęte ochroną prawną-
    jedno nie może wyrzucić drugiego na przysłowiowy bruk bez grosza przy duszy.
    Ale u nas to jeszcze długo będą się liczyły tylko i wyłącznie podpisane i zatwierdzone przez USC papierki.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja niezupełnie się z Tobą zgodzę. Jestem po ślubie 28 lat i wiem, ze gdyby to był związek nieformalny, nie miałabym tej pewności, którą mam. I nie chodzi o dobra materialne. Coś sobie przyrzekliśmy przed Bogiem i ludźmi, że na zawsze, że w zdrowiu i w chorobie, że do śmierci. Po to, żeby wciąż się o siebie strać, budować nasze wspólne życie. Nie można zbudować domu bez fundamentów.

      Usuń
  6. Oczywiście, że ślub nie gwarantuje niczego.
    Rzecz w tym ,że kiedy upada tradycja upadają narody.
    Tak jakoś piszą o tym od czasu do czasu historycy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ha, po mądruję się troszeczkę, :) narody upadają te które tradycji się uparcie trzymają i nowego do siebie nie dopuszczają. Bo nowe nie całkiem i nie zawsze złe bo przecież ze starego wyrosło bo i z czego miało wyrosnąć jak nie z przeszłości? Ale te narody wielkie są co nowe modyfikujące stare potrafią zaadaptować. Się pomądrowałam ale zauważyłam to na przykładzie Izraela.
    Cóż bywa miłość ślepa i szkoda że nie potrafimy czuć smrodku spod perfum się wydobywającego, po uważnym przyjrzeniu się co śmierdzi i bólu i rozczarowań byłoby mniej. A ta "kobieta" co cztery lata z darmowej stancji korzystała, co zamiesza powiedzieć gdy mąż się dowie a dowie się prędzej czy później, bo oliwa jakoś zawsze dziwnie sprawiedliwa bywa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurna jak z przedszkolu błąd ma być - zamierza! O tak o! zamierza. nie miesza bo bo już namieszała ale zamierza! :)))

      Usuń
    2. :-)))
      Na przykładzie USA widzę ,
      że te nowe jedzenie jakoś Amerykanom nie służy.
      Fast food mam na myśli.
      Lepiej by było gdyby pozostali przy tradycyjnym odżywianiu.

      Może jakiś inny przykład państwa niż Izrael ?
      Nie byłam tam, to nie wiem jak tam u nich jest.

      Usuń
    3. Tradycja nie rujnuje narodów, pozwala natomiast je utrzymać. Tradycja to nie jest zacofanie i ciemnota. Umiejętność połączenia nowego z wartościami wynikającymi z tradycji, pozwala wprowadzić powiew świeżości o mocnych podwalinach.
      Nowatorstwo niestety często kończy się na owczym pędzie.

      Usuń
  8. No tak - kobitka jak włoży ten krążek na palec czuje się taka dowartościowana i pewna siebie - ma ukochanego który jej zapewni wszystko i będzie wierny aż do śmierci . Jak jest wierząca to trwa w tym związku nawet jak ją mężuś leje po pysku bo przysięgała przed bogiem. Znam takie wspaniałe małżeństwa. Zresztą różnie to bywa. Są wspaniałe jak u Efki Raj , są złe i są związki bez ślubu które też trwają po 30 lat i takie jak opisane wyżej. Różnie w życiu się układa. Wolnoć Tomku w swoim domku. Mnie nie obchodzi czy ktoś żyje ze ślubem czy bez ślubu dla mnie ważny jest człowiek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja absolutnie nie oskarżam nikogo, kto nie ma ślubu. Każdy ma prawo żyć według siebie i nic nikomu do tego, pod warunkiem, że nikomu nie dzieje się krzywda. Uważam również, że złe małżeństwo powinno się zakończyć rozstaniem.

      Usuń
  9. Moja koleżanka po 30 latach bycia w nieformalnym związku, zalegalizowała go w końcu w urzędzie miejskim. :) Nic się w zasadzie nie zmieniło, poza tym, że dziwnie się czuje, mówi: " Jak ja to teraz synowi powiem? Ja ktora, zawsze przeciwna byłam wszelkim formalnym ukladom, powiem, że poślubiłam jego ojca po 30 latach?... Nie zrozumie.... : :) Różne ludzie maja podejście. Ja osobiście, już ponad 20 lat w stałym, legalnym związku:) Bynajmniej to nie ogranicza mojej wolności i nie czuję się przez to mniej nowoczesna:) Pozdrawiam ciepluko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe co ją skłoniło do sformalizowania tego związku ?
      Pozdrawiam cieplutko :-)

      Usuń
    2. To, ze gdyby ona wczesniej zmarła to on nic po niej nie dostanie, tzn chodzi konkretnie o dom, który jest jej. Do tej pory bardziej opłacalo się bez slubu, bo płacili mniejsze podatki:) Belgijski pragmatyzm... :):):)

      Usuń
    3. Ach o to chodzi ?? :-)))

      Usuń
  10. Mam zdanie .... ale przez pewien czas jeszcze nie mogę go zwerbalizować :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...