środa, 12 grudnia 2012

Cesar ( FIV+) cz. 2



Minęło kilka miesięcy ...

Ja się uspokoiłam i dowiedziałam wszystkiego o FIV...
Cesar został wpuszczony z powrotem do stada.
Jest na szczęście kotem spokojnym,
nie atakującym i nie gryzącym, co jest bardzo ważne przy FIV-ie.

To jest taki duży spokojny misiek, pewny siebie i swojej siły.
Rzadko jej używa i trzeba naprawdę zdenerwować Cesara.
Przygniata wtedy przeciwnika swoją masą i tyle...

Wszystkie pozostałe koty też miały zrobiony test , nikogo nie zaraził.
Mają robiony ,co jakiś czas i nic się nie dzieje.

FIV o tyle jest bezpieczny ,
że nie zaraża inne koty poprzez kontakt z wodą, jedzeniem czy śliną.
Zarażenie następuje poprzez pogryzienie, przez krew
i jeżeli kotka jest w ciąży, to kociaki też mogą być zarażone.
Wirus FIV-a na powietrzu szybko bardzo ginie.

Nie jest niebezpieczny dla ludzi.
Ludzie od kotów nie zarażają się.

Polecam książkę :
Frymus Tadeusz 
"Wirusowe, bakteryjne, grzybicze i prionowe choroby kotów - Choroby kotów"



A Cesar słodko śpi.
Nie jest zdrowy i nigdy już nie będzie.
FIV to FIV 
Czuje się dobrze, ale wirus działa z ukrycia i na pewno go niszczy...
Na razie nie wiemy, co i jak ,
ale na pewno kiedy Cesar zacznie chorować ,
to już wtedy niewiele życia mu zostanie... 


Ale póki co ma już 9 latek :-)))






34 komentarze:

  1. słodziak jeden !
    myziaki

    OdpowiedzUsuń
  2. Niech się Cesar trzyma jak najdłużej! Miłego dnia:) p.s. myslimy o Kąciku w oknie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć,
    Mam takie samego Rudzielca, bardzo mnie cieszy ta wiadomość, bo panicznie boję się chorób od kotów. Temat jest mi szczególnie bliski bo u mnie tez jest całe kocie stado - 5 sztuk - 3 koty i 2 kocice. Z przyjemnością czytam wszytko co piszesz, takie blog jak Twój jest naprawdę potrzebny. Przytulanki dla Cezara - niech rośnie wielki ;) buziaki - Ania

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że poruszyłaś kwestię takiej choroby na blogu. Najważniejsza jest świadomość. Mam nadzieję, że choroba Cesara pozostanie w uśpieniu jak najdłużej a kocurek będzie cieszył się spokojną starością u Twojego boku.

    OdpowiedzUsuń
  5. 3maj się Rudzielcu jeszcze długie lata w dobrej kondycji :-) To bardzo potrzebny wpis Krysiu, może uspokoi wiele osób, które boją się kocich chorób. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. No to "sto lat" lat dla Cezara i dużo zdrówka...;o)

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj Krysiu! Dobrze, że ten wirus nie jest groźny dla człowieka. I dobrze tez Krysiu, że napisałaś o tym. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię rude koty :). Ponadto chciałam napisać, to co poprzedniczka,więc nie będę się powtarzać. Kotek niech dalej żyje szczęśliwy. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oby choroba jak najdłużej trwała w ukryciu.
    Cesar jest pięknym kotem :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. No tak, my szczepione jestesmy na to. Był u nas kiedys w schronisku taki wielki, czarno-bialy kocur, Wolfgang miał na imię.Miał dłygaśne białe wąsiska, niesamowite. Czekał biedaczysko na adopcję dość długo, ale dobrze się skończyło.
    Jeśli się wie wszystko o tej chorobie, przestaje byc straszna z punktu widzenia ludzi. Bo można takiego kota dołączyć do swojej gromadki i nic się nie dzieje jeśli się wie jak z tym postępować. Ale zawsze jest dobrze własne koty na to zaszczepić. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękny i bardzo kochany!
    Niech jak najdłużej będzie zdrowy.
    9 latek to już nie mało.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale kochana, czy twoje pozostałe koty nie sa na to zaszczepione przypadkiem? Wiem że raczej proponuję się tę szczepionkę kotom wychodzącym, ale strzeżonego.... Może warto je zaszczepić?

    OdpowiedzUsuń
  13. FiV może się uaktywnić dopiero na starość... :), a do starości Cezarkowi jeszcze daleko :)!.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie słyszałam o tej chorobie, ale jak będę u weterynarza, a niestety jestem tam ostatnio co tydzień, to na pewno się dowiem czegoś o tej chorobie.
    Cudny jest Twój Cezar, oby choroba dopadła go jak najpóźniej!

    OdpowiedzUsuń
  15. NO to życzę Cesarowi, żeby był z Wami w zdrowiu jak najdłużej!
    Ściskam ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam nadzieję że Cesar będzie cieszył się dobrym stanem jeszcze przez długie lata. Dziękuję za ten wpis, bo o chorobie nie wiedziałam, teraz na pewno się z nią bliżej zapoznam...

    OdpowiedzUsuń
  17. Najważniejsze, że Ty nie panikujesz i podchodzisz do tego w sposób naukowy.

    OdpowiedzUsuń
  18. dobrze, że jesteś świadoma tej choroby, że poznajesz ją zanim da objawy...będziecie przygotowani jeśli coś się zdarzy, a to już dużo
    zdrówka dla Cesara i proszę wytarmosić rude uszka ode mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Twój kot jest śliczny.
    Wszystkie są piękne.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. To w takim razie wszystko jest ok. - cieszę się :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dobrze będzie na pewno:) Choroba w uśpieniu już tyle lat. Cezarek dożyje przy Was starości w zdrowiu i dobrobycie:)

    OdpowiedzUsuń
  22. ma dobry dom, jest kochany...
    będzie żył długo, dzięki tobie:)

    OdpowiedzUsuń
  23. śliczny kochany kotek! :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Anonimowy12/12/2012

    ja potrzymam za kolejne dziewięć lat koteczka (!)Niech sobie słodko i wygodnie żyje:)
    sama mam chorego przewlekle kota więc...wszystko rozumiem...te obezwładniające emocje:(...ex

    OdpowiedzUsuń
  25. Piękny. Udało mu się , bo trafił do Ciebie. Dzieki,że wszystko wyjaśniłaś na temat tej choroby.
    Niech żyje jak najdłużej i cieszy swą obecnością.

    OdpowiedzUsuń
  26. Wspaniały słodki, cieplutki rudasek :-)))
    Niech żyje wiele lat zdrowo na ile to możliwe ...

    Mizianki przesyłam i całuski koteczkowi ....

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie slyszalam nigdy o takiej chorobie.. Fajnie, ze sie z nami dzielisz swoja wiedza. Mam wielka nadzieje, ze Rudasek bedzie sie dobrze mial;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Mój drugi kociambr Gizmo też miał to paskudztwo + białaczkę. Miał być panaceum na koszmar związany z pożegnaniem pierwszego prawie 13- latka. Odszedł po 5 miesiącach, do czego przyczyniły się wetki. Nie wiem czy były tak głupie, czy też chciałby wyciągnąć kasę. Gdy pojechaliśmy do kliniki, mogliśmy mu tylko pomóc, usypiając.
    Teraz mamy 10 miesięcznego syjama. Jest dla nas zaskakujący, bo wcześniej mieliśmy dachowców, według nas normalnych przedstawicieli rasy. Oczywiście ukochanej kociej.

    OdpowiedzUsuń
  29. Oczywiście pogłaskanka dla wszystkich przytulaków.
    Zajrzyj na moją ikonkę boczną z łabędziami: Chwile... Tam więcej o moich kociakach.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  30. Choroby nie omijają nawet takich pięknych kotów :(

    OdpowiedzUsuń
  31. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  32. moja ruda ,piękna Cezarska mość:))

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...