niedziela, 10 czerwca 2012

Za kratkami

.
.
Miała być woliera a nie będzie.
Prace przy ocieplaniu fundamentów i wypadek syna pokrzyżowały plany.
Będzie w przyszłym roku , chyba  : /

Założyłam tymczasową siatkę,
która zabezpiecza przed wyjściem,
ale nie o to chodziło...
Koteczki zawiedzione i ja też.
Trzeba czekać ...

Za oknem księżycowy krajobraz






Przed oknem rozkopane



A koty nadal za kratkami



33 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. A jak się czuje syn?
    Wszystko w porządku?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś skończyło się to dobrze,ale mało brakowało ...

      Stał spokojnie na motocyklu na czerwonych światłach,
      jakiś wariat od tyłu go uderzył i przeciągnął po asfalcie.
      Na szczęście inni stojący w samochodach pogonili za nim,
      zapisali numery i dali znać Policji,
      pomogli synowi pozbierać się, wezwali karetkę.
      Akcja była niesamowita,
      bo kierowcy wściekli się na tego wariata,
      który przecież na dokładkę uciekł z miejsca wypadku...

      Usuń
    2. To najważniejsze, a kotki poczekają na wolierę do przyszłego roku;-)

      Usuń
    3. Nie ma wyjścia...

      Usuń
    4. Kurcze, mój mąż i syn też zmotorowani... ;/ Trochę się o nich boję, ale... Ostatnio młodemu spadła na głowę przysłowiowa cegła, gdy stał na przystanku autobusowym w centrum miasta ;P... :)

      Usuń
    5. O matko !
      Jakiś ten rok wypadkowy...

      Dziwny ten był wypadek ,
      bo facet chciał się popisać chyba przed dziewczyną
      i tak gnał tym samochodem....

      W Elblągu ostatnio było 4 wypadki chłopaków na motocyklach,
      gdzie ewidentnie byli winni kierowcy samochodów.
      W tym jedna dziewczyna motocyklistka ,
      która stała na parkingu
      i facet staranował samochodem ją i motocykl ??!!

      Usuń
  3. Dobrze, że tak się zakończyła wypadkowa przygoda.
    Życzę synowi dużo zdrowia.
    Faktycznie kociaki siedzą jak w celi...
    A przecież to dla ich dobra.
    Taką gromadkę trudno upilnować.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przydałoby się więcej przestrzeni,
      chociaż nie jest źle...

      Usuń
  4. Straszne rzeczy opowiadasz...
    Zdrówka szybkiego synowi życzę, zdrowie najważniejsze..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zdrówko,
      na szczęście nic nie połamał...

      Usuń
  5. Dużo zdrowia dla syna!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze że Synowi nic groźnego się nie stało!!!A motor?Żądajcie od drania odszkodowanie.Dużo zdrówka dla Syna. Pozdrowionka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest sprawa prowadzona.
      Z ubezpieczenia też...

      Usuń
  7. Te zdjęcia aż się proszą, by zrobić fotostory "Prison Break" z grypsującymi i planującymi ucieczkę futrzakami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-)))
      Masz rację, tylko ja nie mam Twoich talentów...

      Usuń
  8. Dużo zdrowia dla Syna życzę
    i pozdrawiam, bardzo serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  9. kotki zawiedzione a ja mimo wszystko szęśliwa, ze siatkę macie.. ostatnio wszystkim sie na ucieszki zbiera..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez siatki ani rusz...
      Towarzystwo by mi się rozeszło i nie wróciło...

      Usuń
  10. Współczuję wypadku syna, ale może znajdziesz kogoś, kto ten remont dokończy, rozkopane już jest, teraz jeszcze trzeba i tak przewietrzyć, więc masz czas.
    Powodzenia.
    Moja kicia jest wychodząca, nie wyobrażam sobie zatrzymać jej w domu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja kicia ma takie możliwości.
      Tutaj jest niebezpiecznie,
      bo blisko do ruchliwej ulicy.

      Usuń
  11. Oj! Trzymam kciuki za Twojego Syna i Kociaki!
    Przy okazji pięknie dziękuję za podpowiedź a'propos weryfikacji obrazkowej komentarzy na moim blogu. Bardzo mi pomogłaś. A przy okazji zapraszam do siebie: http://detox-poruszenie.blogspot.com/
    Choć zagoniona jestem to udało mi się dodać nowy wpis. Wkrótce więcej, tak czuję, bo tęsknie za moim blogiem.
    Dobroci Tobie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dużo zdrowia życzę synowi, a koteczki poczekają sobie aż syn wyzdrowieje. Szkoda kociaków, ale moja Samanta nigdy z domu nie wychodziła, bo mieszkam przy ruchliwej ulicy i jakoś nie uciekała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koty mają różne charaktery,
      tak jak ludzie :-)

      Usuń
  13. To dobrze, ze synowi nic sie powazniejszego nie stalo.
    A co do kotow: wiadomo, ze wszystkie koty to bandyci, a miejsce bandytow jest slusznie za kratkami... :-)
    Moj bandyta wprawdzie wychodzi, ale od osiagniecia statusu seniora, coraz mniej chetnie.
    Przepraszam za brak polskich znakow, ale pisze z komputera w pracy, ktory ich nie ma zainstalowanych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-)))
      No ładnie, już teraz rozumiem, dlaczego moje za kratkami :-)))

      Usuń
  14. Wyrazy współczucia. Tyle tych wariatów na drodze, nakupują se golfów za 1000 zł i udają Hamiltona :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie tak jest jakoś w tym roku dziwnie,
      dużo szpanujących samochodami... :/

      Usuń
  15. Brrrr, przerażające jest, że tyle idiotów na drogach. Dobrze, że Twojemu synowi nic poważniejszego się nie stało, dużo zdrówka mu życzę. A kotki muszą poczekać na "zwolnienie warunkowe" ;-) Pozdrawiam Krysiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z synem na szczęście ok.

      Zwolnienie warunkowe dobre :-)))

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...